Warszawa, Polska
+48 609446889
irek@bluephoto.pl

Polska 4×4 – trasa z Karczewa do Siennicy

Ireneusz Rek Fotografia

Była jeszcze zima, gdy pierwszy raz naszkicowałem w programie Garmin Base Camp zarys trasy, która miała poprowadzić z Karczewa do Siennicy. W lutym, ruszyliśmy na szlak, który czasami przypominał, jaka mamy porę roku. Start zaplanowany został tak, żeby można było umówić się na wyjazd, więcej niż jednym pojazdem czyli optymalnie na stacji benzynowej LOTOS.

 

KARCZEW

Miasto dzięki dogodnemu położeniu nad Wisłą, gdzie krzyżowało się kilka szlaków handlowych, oraz pobliskiemu tzw. Przewozowi Karczewskiemu – przeprawy na Wiśle, dynamicznie rozwijało się już od XVIw. Prawa miejskie nadał mu w 1548 roku, król Polski Zygmunt I Stary. Ciekawostka dotycząca Karczewa jest fakt, że w czasie II WŚ miejscowość, nazywano żartobliwie „Prosiakowem”, gdyż był główną bazą zapatrzenia Warszawy w mięso i wyroby mięsne. Szmuglowano je do okupowanej stolicy kolejką jabłonowską. Zaraz na wstępie zobaczymy jej pozostałości. Przy trasie ustawiono parowozik oraz tablice informacyjne. Działała krótko, zbudowano ją na początku XX wieku by ostatecznie rozebrać w 1963 roku.
Dalsza trasa przez okoliczne lasy to przejazd jedną z niewielu ogólnie dostępnych dróg leśnych nazwanej Czerwoną Drogą. Bardzo szybko staje się ona szutrowa.

 

 

KIRKUT

W miejscu gdzie wspomniana droga skręca na południowy wschód warto zaplanować postój i spacer w kierunku resztek dawnego cmentarza żydowskiego. Jest to jeden z dwóch takich cmentarzy w tej miejscowości. Ten, założony w XIX wieku na powierzchni 1,7 hektara, zawierał pochówki pacjentów otwockich szpitali i sanatoriów. Pomimo, że został zdewastowany przez Niemców w trakcie II WŚ, nadal znajdziecie tu około 900 macew.

 

 

BAZA TORFY

Pandemiczny czas nie sprzyja zwiedzaniu czegokolwiek. Tak też jest z Bazą Torfy. Ośrodek edukacyjny znajdujący się nieopodal rezerwatu przyrody „Na Torfach” na terenie Mazowieckiego Parku Krajobrazowego im. Czesława Łaszka, mieści się w budynku ponad 100- letniej leśniczówki. W jej wnętrzu zorganizowana została wystawa z ciekawą ekspozycją przyrodniczą, charakteryzującą podstawowe typy siedlisk i gatunków fauny występujących na terenie Parku . Jednak wszystko jest tu zamknięte i nieczynne ale przecież nie będzie tak zawsze…

 

 

SKANSEN FORTECZNY „DĄBROWIECKA GÓRA”

Bunkry tu zlokalizowane to efekt niemieckich prac z 1940 w ramach projektu Przedmoście Warszawy. Linie umocnień obejmowały fortyfikacje rozmieszczone od rzeki Narwi w okolicach miejscowości Rynia do rzeki Wisły w okolicach miejscowości Nadbrzeż. Miała ona za zadanie osłonięcie ważnego węzła drogowo-kolejowego, jaki stanowiła Warszawa oraz przepraw przez Wisłę i Narew w Warszawie, Modlinie, Zegrzu przed atakiem ze wschodu.

Co znajdziemy na miejscu? Schron Regelbau 120a który ze względu na znaczne rozmiary (14 × 11,5 metra) jest największym tego typu obiektem na całej linii Przedmościa. Grubość jego żelbetowych ścian i stropu wynosi 2 metry. Schron pierwotnie posiadał dwie strzelnice osłonięte pancernymi płytami ze stali: jedną w kazamacie flankującej, i drugą w strzelnicy obrony wejścia. Na szczycie znajduje się pancerna kopuła obserwacyjna 441P01 o średnicy 1,5 metra o grubości pancerza 250 mm. Tuż obok położony jest drugi obiekt – Regelbau 514 o wymiarach 9 × 10 metrów i ścianach grubości 2 m, we wewnątrz którego przewidziano prycze dla sześcioosobowej załogi.

Na szczęście dla tych obiektów, podczas działań wojennych zostały zupełnie niezauważone przez nacierające wojska sowieckie, wiec nie wysadzono ich po zdobyciu jak większość bunkrów z linii Przedmościa. Po wojnie zdewastowane i okradzione z części metalowych elementów wyposażenia. Obecnie o schrony dba Stowarzyszenie na Rzecz Zabytków Fortyfikacji „Pro Fortalicium”. Można do nich wejść i zobaczyć jak wygląda taka konstrukcja od środka. Wewnątrz znajdziemy również mini ekspozycje eksponatów z epoki. Koniecznie musicie tam się pojawić. Podczas naszej wycieczki obiekt był otwarty i udostępniony.

Z ciekawostek jakie zobaczycie jeszcze na miejscu mamy ładnie odsłonięta wydmę oraz wyraźnie zaznaczony, niemiecki rów przeciwczołgowy.

 

 

 

CELESTYNÓW

Dalsza trasa ze względu na konieczność pokonania linii kolejowej oraz rozbudowanej ostatnio drogi ekspresowej S17 będzie przebiegać asfaltami. Jednak do Celestynowa docieramy tak jak lubimy najbardziej, drogami szutrowymi. Sama miejscowość to twór dosyć młody, powstały po otwarciu w 1877 Kolei Nadwiślańskiej. Pierwsze zabudowania dla pracowników kolei powstały tu dopiero około roku 1900.

Co ciekawego można tu zobaczyć? Na pewno wart spojrzenia jest DWÓR RADZIN. Wzniesiono go w latach 1872-1875. W czasie okupacji hitlerowskiej był miejscem spotkań żołnierzy AK i Szarych Szeregów, także kompletów tajnego nauczania. Po wojnie znajdował się tutaj internat dla uczennic liceum i szkoła podstawowa. Obecnie budynek znajduje się w rękach prywatnych, wiec możemy podziwiać go tylko przez płot.

Kolejna historyczna pamiątka na trasie to pozostałości dawnej cegielni. W ruinę i zapomnienie popadła po tragicznych wydarzeniach z grudnia 1939 r. gdy Niemcy rozstrzelali wszystkich jej pracowników. Uwaga, droga dojazdowa jest w bardzo złym stanie.

W okolicach przejazdu kolejowego między Celestynowem a Starą Wsią znajdziecie też pomnik z 2001 r. upamiętniający akcję wysadzenia niemieckiego pociągu w nocy z 11 na 12 grudnia 1943 r. przez oddział AK. Na pomniku widnieje napis, iż w czasie akcji, którą dowodził por. Józef Czuma ps. Skryty, oddział Kedywu Okręgu Warszawskiego AK wykoleił pociąg relacji Berlin – Kowel. Przewoził on żołnierzy niemieckich, spośród których około 120 zginęło.

 

 

KOŁBIEL

Wieś do której docieramy, zlokalizowana przy przeprawie przez Świder na trakcie z Czerska do Liwu ma bardzo długa historię, która rozpoczyna się już w XIVw. Znajduje się tu wiele historycznych pamiątek, takich jak kościół parafialny pw. św. Trójcy, wybudowany w latach 1897–1901, murowana, neogotycka plebania z końca XIX w., kaplica grobowa Zamoyskich, pałac wzniesiony ok. 1866 r., park krajobrazowy, granitowy obelisk z II poł. XIX w. ku czci Józefa hr. Zamoyskiego (1833–78) czy cmentarz żydowski. Jednak fani offroadu kojarzą Kołbiel zupełnie z innym miejscem. Tak to tutaj znajdziecie wyrobiska po działającej tu niegdyś żwirowni. Obecnie teren ten jest własnością bardzo wielu prywatnych właścicieli, którzy na szczęście nie zabronili jeszcze wjazdu tutaj. Jej obszar nie jest ogrodzony a wszelkie maszyny które znajdowały się na wyrobisku już po prostu ktoś rozkradł i niczego niema poza oponami które licznie przewalają się po dołkach i w wodzie. Nam nie dane było niestety pojeździć tym razem. Ustępująca zima sprawiła nam niespodziankę w postaci pokrytych dróg zjazdowych i podjazdów szklaną z lodu. Jednak doświadczenia z innych wizyt w tym miejscu mówią, że trzeba tu bardzo uważać. Niektórzy nadal wybierają tu żwir i może się zdarzyć taka sytuacja, że na płaskim i równym terenie jest jedna kałuża, która ma głębokość… metr i więcej. Jeśli chcemy pobawić się tu offroadowo najlepiej przyjechać na dwa auta, asekuracja drugiej załogi bywa bardzo wskazana.

 

 

PAŁAC RUDNO

Z Kołbieli planujemy dalszą trasę w kierunku stawów we wsi Lasomin. Można tamże dostać się szutrowymi drogami jednak do planu wycieczki dodajemy Pałac Rudno, do którego dojedziemy krajową 50-ką. Tuż po zjeździe w ul. Pałacową zobaczymy okazały budynek wybudowany w roku 1800 na zlecenie Marcina Chrzanowskiego, chorążego warszawskiego, właściciela miejscowego majątku. Po 1945 roku w pałacu ulokowano szkołę podstawową. Obecnie jest on własnością prywatną, pięknie wyremontowany, cieszy oko, jednak podziwiać go można jedynie przez ozdobną bramę.

 

 

LASOMIN

Już szutrowymi drogami docieramy do rozległych stawów hodowlanych, przy których zlokalizowane jest miejsce biwakowe (stoły, ławki) wiec zaplanować tu można przerwę w podróży. Znajdziemy tu także kapliczkę ufundowana w 1839r. oraz niewielki obelisk upamiętniający żołnierzy polskich poległych podczas wojny w 1920r.

 

 

SIENNICA

Miejsce dla mnie wyjątkowe, zapamiętane z codziennych dojazdów autobusowych do lokalnego Technikum. Znam je od strony imprez u kolegów w internacie w którym mieścił się kiedyś klasztor, zlikwidowany przez władze carskie po powstaniu styczniowym, wysokich stropów szkoły im. Hipolity i Kazimierza Gnoińskich, dawnych, klasztornych stawów, nad którymi koledzy lubili się wybrać na „dymka”, rekolekcji w barokowym kościele z połowy XVIIIw. Tu na dziś kończymy wycieczkę by trasą 820 wrócić do domu.

 

 


TRASA DO POBRANIA

 

 


CZYTAJ TEŻ