Warszawa, Polska
+48 609446889
irek@bluephoto.pl

Polska 4×4 – Olenderskim szlakiem z Kazunia Nowego do Piasków Duchownych

Ireneusz Rek Fotografia

 

Podróżując przez nadwiślańskie wioski spotkać można wiele opuszczonych cmentarzy pozostawiony przez przybyłych na Mazowsze osadnikach. Kim byli? Dlaczego nazywano ich Olendrami? Wbrew pozorom nie byli to tylko przybysze z Holandii. Tak nazywano kolonistów, którzy korzystali z przywilejów jakie uzyskali pierwsi, obecni już od XVI na terytorium Rzeczypospolitej osadnicy z Fryzji i Niderlandów. A że nadwiślańskie pola, żyzne dzięki nanoszonym przez rzekę osadom bardzo sprzyjały rolnictwu, jednak wymagały wiedzy i umiejętności z radzeniem sobie z wodą i tu na przełomie XVIII i XIX w. powstawały osady kolonistów z zachodu. W okolicach Puszczy Kampinoskiej byli to głownie przybysze z Niemiec. Olędrzy zasiedlili nie tylko samą dolinę Wisły (od Łomianek, przez Kazuń, po Wyszogród i dalej w kierunku Płocka), ale także tereny bagienne położone bardziej w głąb Puszczy, np. Miszory, Famułki czy Karolinów.

 

 

Jak nie trudno się domyśleć, kresem ich obecności na tych terenach była II WŚ, po której większość osadników została wysiedlona przymusowo na zachód. Tak naprawdę jednak osadnictwo holenderskie zmniejszało się stopniowo już od połowy XIX wieku ze względu na nieprzychylność władz carskich, a proces ten nabrał tempa podczas I WŚ. Rosyjski okupant traktował po prostu osadników niemieckich jako potencjalnych wrogów, wielu z nich zostało więc wówczas wywiezionych w głąb Rosji bądź też sami wyprowadzili się na zachód.

START – KAZUŃ NOWY

Kolejna nasza trasa stanowi kontynuacje szlaku jaki poprowadziliśmy z Pułtuska do Modlina. Tym razem startujemy z Kazunia Nowego. I tu od razu znajdziemy olenderskie ślady. W 1773 roku ziemia ta została nadana w wieczystą dzierżawę przez stany Rzeczypospolitej Janowi Hilzenowi- wojewodzie mińskiemu, który sprowadził tu kolonistów niemieckich. Z tego powodu wieś nazywano holendrami lub Kazuniem Niemieckim.  Pozostałości ich pobytu w postaci cmentarza mennonickiego oraz zboru znaleźć można przy drodze 85.

Kazuń jest jednak bardziej znany ze względu na istniejące tu, dobrze zachowane fortyfikacje związane ściśle z twierdzą w Modlinie. To co istnieje do dziś powstało w latach 1832- 1841 w wyniku gruntownej modernizacja twierdzy wykonanej przez Rosjan, którzy rozbudowali przyczółek mostowy w Kazuniu. Powstały wówczas koszary szyjowe na rzucie półkola z wewnętrznym dziedzińcem od strony rzeki. W odległości 3 km od Kazunia zbudowano forty i prochownię, które miały za zadanie powstrzymać nieprzyjaciela w odległości zasięgu skutecznego ognia artylerii.

Ciekawostką dotycząca Kazunia jest fakt, że do czasu odzyskania na początku 1920 r.  Pomorza był on kolebką polskiej Marynarki Wojennej. Do 1939 r. w stoczni budowano i remontowano okręty wojenne flotylli rzecznych, na terenie półwyspu mieściły się również aż do wojny Główna Składnica Marynarki Wojennej.

Obecnie fort zajmowany jest przez 2 Mazowiecki Pułk Saperów i nie popatrzycie na niego nawet z daleka. Jednak bliżej bramy wjazdowej zlokalizowany jest przedwojenny nasyp opisany jako schron OPL (obrona przeciw lotnicza) i pamiątka po obrońcach twierdzy w 1939 roku. Pomnik powstały w 1957r. zawiera prochy dziesięciu żołnierzy poległych w walkach.

 

 

NAD WISŁĄ

Właściwie większość wiślanego brzegu jest niedostępna dla przeciętnego poszukiwacza przygód a to ze względu na liczne w tym miejscu rezerwaty przyrody. Pierwszą tablicę informującą o obszarze chronionym spotkamy już pod trasą S8, gdzie szutrowa droga przebiega w pobliżu rezerwatu „Kępy Zakroczymskie”. Kolejne to „Zakole Zakroczymskie” i „Wikliny Wiślane”. Nie są one precyzyjnie oznaczone w terenie, jednak  jeśli posługujecie się mapami OSM zobaczycie, że jednak można znaleźć dojazd z miejscami na biwak nad brzegiem rzeki.

 

 

Kolejną ciekawostka po drodze jest obszar poligonu wojskowego Cybulice położony na terenie Grochalskich Piachów. Piaszczysta „pustynia” jaką tu zastaniecie to efekt rabunkowej gospodarki leśnej prowadzonej w puszczy od końca XIX wieku – w miejscu wyciętych połaci lasu szybko odsłaniało się piaszczyste podłoże i całe hektary terenu pokrywały się żółtym, wydmowym piachem. Obecnie nadal obowiązuje tu zakaz wstępu o czym informują tablice na drogach dojazdowych. Szkoda, ciekawie byłoby zobaczyć miejsca gdzie kręcono  pustynne sceny do takich filmów jak: “W pustyni i w puszczy”, czy „Operacji Samum”.

Droga którą przyjdzie się nam poruszać początkowo będzie przyjemna i widokowa, przebiegając w pobliżu kilku stadnin koni. Jednak po dojeździe do ul. Rodzinnej (przy której jest informacja o cmentarzu mennonickim, którego nie udało nam się znaleźć) odbijamy w kierunku ulicy Przejazdowej. Od tego momentu droga jest już trudna i zarośnięta.

 

 

 

CMENTARZ OLENDERSKI W GNIEWICACH NOWYCH

Po przebyciu offroadowego szlaku nad rzeką wracamy na chwilę na utwardzone drogi w okolicach wsi Gniewice. Tu na mapie naniesiona mamy lokalizację opuszczonego cmentarza osadników Olederskich. Nie łatwo go znaleźć. Wśród łanu zboża jest wprawdzie kępa drzew ale bez wyraźnej ścieżki dojścia. Przedzieramy się do niej i wśród chaszczy – kilka kamieni, w tym jeden oznaczony datą 1885r.

 

 

CMENTARZ OLENDERSKI W WILKOWIE NAD WISŁĄ

W tym momencie kończymy już niestety z terenowymi przeprawami i trasa to już tylko szukanie olenderskich klimatów wzdłuż nowiutkiej, cienkiej nitki asfaltu, która prowadzi wzdłuż wiślanego wału. Tak dotrzemy do Wilkowa, gdzie dojazd do pozostałości do cmentarza jest wyraźnie oznaczony a teren zadbany.

 

 

DAWNY KOSCIÓŁ EWANGELICKI W SECYMINIE POLSKIM

Przy drodze wiodącej do rzeki znajdziemy drewniany kościół protestancki, zbudowany przez kolonistów, wyznawców Kościoła ewangelicko-augsburskiego w 1923 roku, a obecnie służący parafii rzymskokatolickiej. Jednoprzestrzenny, konstrukcji słupowo-ryglowej, ze skromnym wyposażenie, pochodzącym z czasu powstania budynku odremontowano ze środków Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej. Secymin przed II WŚ nazwany był Secyminem Niemieckim. Wspólnoty olęderskie przestały istnieć w 1945 r., gdy ich mieszkańcy zostali ewakuowani przez Niemców tuż przed nadejściem Armii Czerwonej lub wysiedleni niedługo później przez władze polskie.

 

 

CMENTARZ OLENDERSKI W SECYMINIE POLSKIM oraz PIASKACH DUCHOWNYCH

Dużo asfaltu powoduje głód poszukiwania bardziej terenowej trasy. Łatwo rysuje się na mapie kreski i plany, które zderzają się z obecną rzeczywistością, szlabanami postawionymi przez nowych prywatnych właścicieli nadwiślańskich działek.

Wracamy więc na utwardzone szlaki w poszukiwaniu ostatnich już holenderskich pamiątek. Jeden z ostatnich punktów na wyznaczonej trasie to cmentarz w Piaskach. Niestety to co tam można znaleźć to tylko parę kamieni na skoszonym placu i tablica informacyjna.

 

 

O wiele więcej możecie spodziewać się po odwiedzinach nekropolii zlokalizowanej przy drodze 575 na Secyminek i związanym z Olendrami zamieszkującymi Secymin zwany dawniej Niemieckim. Co tam znajdziemy?  Kilkanaście ponad dwumetrowych krzyży, nagrobki z których najstarsze pochodzą z 2 połowy XIX wieku. Nagrobki mają napisy z dwóch stron i bardzo charakterystyczne dekoracje w postaci obramień tablic z „wałków”. Kilka krzyży stoi na cmentarnym wzgórzu, nieopodal w gąszczu krzaków zagubiły się dwa zardzewiałe żelazne nagrobki. Niektóre posiadały zdjęcia na ceramicznych owalach wbudowanych w nagrobki. Zostały one jednak życzliwie acz niedokładnie potłuczone. Mimo wszystko jest to jeden z najbardziej efektownych tego typu obiektów na trasie.

 

 

TRASA DO POBRANIA

 

CZYTAJ TEŻ