Ostatnia nasza podróż przez północno-wschodnią Polskę zakończyliśmy podróżując przez Puszczę Romnicką w miejscowości Prawy Las. Dziś pora na kolejne kilometry suwalskich tras. Tym razem proponujemy wam szlak rozpięty pomiędzy Prawym Lasem a Puńskiem. W sumie niespełna 100 km z opcją podziału szlaku na pół jako bazę wykorzystując Folwark Huta.

Do przejechania mniej niż setka km. Skąd pomysł na podział takiej niebyt dużej odległości? Otóż poza tym że jeździmy, lubimy tez wyjść z samochodu, zobaczyć to co ciekawe a to zajmuje trochę czasu. A że podróż realizujemy w listopadzie to realnie do zmroku mamy niewiele czasu. Latem gdy dzień jest dłuższy pojechałbym już całość bez takich kombinacji.
Prawy Las
Miejscowość jaka stanowi start naszej podróży nie jest może bardzo imponująca (tworzą ja rozrzucone po okolicy gospodarstwa) jednak znaleźć tu można ciekawe historycznie miejsca. Najbardziej efektowny jest oczywiście zachowany bunkier z okresu II WŚ ulokowany obok jednego z gospodarstw. Obecnie właściciel terenu ogrodził go drutem pod prądem i nie bardzo chętnie widzi na swoim terenie zwiedzających. Jeśli jeszcze macie czas i chęci do poszukiwania ciekawostek to w pobliżu znajdziecie wysadzony schron z tego samego okresu oraz duży głaz narzutowy z wyrzeźbionymi symbolami w kształcie przypominającym niemiecki krzyż żelazny. Na temat okoliczności powstania tego pomnika istnieją różne teorie. W wikipedii podane są dwie wersje: jedna że jest to nagrobek generała Luftwaffe, którego samolot został zestrzelony, druga – iż jest to pomnik ku czci oficera nadzorującego budowę bunkrów, który zginął w wypadku samochodowym.
Uwaga, dalsza trasa, za miejscowością Hańcza wkracza do lasu i znajdziemy tu dosyć trudny fragment który w niesprzyjających warunkach (wiosenne deszcze, roztopy) będzie wyzwaniem. Jeśli nie szukacie takich wrażeń można go oczywiście ominąć jadąc na Bachanowo przez Hańczę asfaltem. Trudne miejsce jest oznaczone na mapie.

Turtul – dolina Czarnej Hańczy i ruiny młyna
Miejsce które obieramy na kolejny postój jest szczególne. To tutaj znajdziemy spiętrzone wody Czarnej Hańczy, które napędzały młyńskie koło. Zobaczymy tu dziś ruiny budynku z lat 30 XX wieku ale miejsce to ma historie o wiele wcześniejszą. Jest to bowiem najstarsza osada młyńska na Suwalszczyźnie znana już od XVII wieku. Sama zaś nazwa Turtul pochodzi od słowa turtolis (lit. bogacz, człowiek majętny), które miało oznaczać młynarza. Młyn działał do roku 1963, i… podobno ma być odbudowany. Obok ruin znajdziemy jeszcze odremontowany budynek młynarza, dziś Siedziba Suwalskiego Parku Krajobrazowego, z muzeum, noclegami a także wypożyczalnią rowerów.
Jeśli chcielibyście zobaczyć jak Czarna Hańcza przeciska się wijąc przez swoją dolinę warto przejść się wzdłuż północnego skraju jej doliny by po około 800 metrach dość na wieżę widokową.
W pobliżu znajdziemy jeszcze Rezerwat przyrody Głazowisko Bachanowo. Jest parking, można zostawić auto i przejść się na łąkę, nieopodal Czarnej Hańczy upstrzonej kamieniami. Ten punk choć bardzo urokliwy możecie pominąć jeśli Wam się spieszy. To po prostu dużo głazów na łące…

Wodziłki
Ta założona przez staroobrzędowców wieś istnieje od 1788 roku. Ludzie ci przybyli tu by uciec przed prześladowaniami w Rosji, których przyczyną był ich sprzeciw reformie wprowadzonej przez patriarchę cerkwi rosyjskiej Nikona, w 1654 r. Reforma polegała na ujednoliceniu ksiąg świętych (pełnych do tej pory poprawek i dopisków). Spowodowało to rozłam (raskoł) w cerkwi rosyjskiej i prześladowania zwolenników starych ksiąg i obrządków.
Wyznawcy starej wiary – stąd nazwa starowierzy – stworzyli dwa główne odłamy – popowców i bezpopowców. Dla bezpopowców przewodnikiem był sam Chrystus, w którego imieniu kult wiary sprawował starik zwany – nastawnikiem. Odłam ten nigdy nie wytworzył hierarchii kościelnej. Osiedleńcy Wodziłek, oraz pobliskich Gabowych Grądów i Boru należeli do tego właśnie odłamu. Wyznanie to zostało oficjalnie uznane przez Państwo Polskie przed wojną jako Wschodni Kościół Staroobrzędowy w Polsce.
To co zastaniemy na miejscu to skromny, lokalny cmentarz, uzytkowany do dziś i poznaczony na nagrobkach niecodziennymi literami. Też Molendę, czyli świątynię powstałą w 1863 roku do której dzwonnicę, dobudowano dopiero w 1928 r., przez budynek przybrał sylwetkę świątyń prawosławnych podobnych do tych, jakie budowano w XVII wieku na Litwie.

Szurpiły
Jeśli tu dotrzecie, nie ma co pchać się bliżej miejsca gdzie zlokalizowany ongiś był gród Jaćwingów, tylko zostawcie auto na parkingu przy głównej drodze. Wprawdzie zakazu wjazdu nie ma ale na końcu drogi dojazdowej nie ma po prostu gdzie zaparkować. Aby dotrzeć na miejsce trzeba przejść pieszo koło 1300m. Na miejscu znajdziecie jeden z najpiękniej położonych obiektów archeologicznych w Polsce. Pozostałości grodu to strome wzgórze otoczone wodami czterech jezior zamieszkiwane od IX wieku aż po koniec XIII gdy cała Jaćwież pod naciskiem Krzyżackim, Ruskim, Litewskim i Polskim opustoszała.
We wsi Szurpiły, założonej około 1667 roku przez kamedułów wigierskich, dawnych właścicieli licznych dóbr na Suwalszczyźnie znajdziemy też „Izbę Pamięci Jaćwieskiej” z makietą Góry Zamkowej oraz replikami zabytków archeologicznych odnalezionych w okolicach grodziska. Obiekt jest otwarty we wtorki i czwartki w godzinach 15.30-17.30 i soboty 9-13.00.

Rezerwat Cmentarzysko Jaćwingów w Szwajcarii
Na miejscu znajdziecie niepozorny las, w którym w latach 1955-1966 kompleksowa Ekspedycja Jaćwieska pod kierunkiem Jerzego Antoniewicza odkryła bogato wyposażone kurhany z pochówkami szkieletowymi i ciałopalnymi. Niezbyt okazałe, obłożone kamieniami kopce kryją groby ludu zamieszkującego te terenu około V-VI wieku n.e. Zabytki tu pozyskane można było zobaczyć od lat 60-tych XX wieku w Państwowym Muzeum Archeologicznym w Warszawie (eksponowano je również na wystawach czasowych w innych miastach). Co ciekawe we wrześniu 2025 roku ogłoszono że w okolicy powstanie zagroda jaćwieska, z chatą oraz stodołą przystosowaną do celów edukacyjnych wraz z budynkami gospodarczymi i studnią. Obiekty zostaną otoczone palisadą i stanowić będą Jaćwieskie Centrum Archeologiczne.
Co roku w pobliżu cmentarzyska organizowany jest też festyn archeologiczny nawiązujący do historycznej Jaćwieży (wrzesień).

Grodzisko w Osinkach
We wsi Osinki, założonej przez kamedułów wigierskich w 1724 roku znajdziemy niepozorną górkę nazywaną przez miejscowych Zamkową Górą. Zlokalizowany był na niej był gród a u jego podnóża osada. Założenie obronne nie było duże, stanowiło schronienie dla ludności zamieszkującej opodal. Miejsce to było badane archeologicznie na przełomie lat 1958-68. Odkryto wówczas ślady domów mieszkalnych i licznych jam zasobowych przystosowanych do przechowywania żywności z II-IV w. oraz V-VI w. n.e.

Folwark Huta
W pobliżu granicy Wigierskiego Parku Narodowego, nad jeziorem Koleśnym, napotykamy zabudowania osady Huta (dawniej Hutta). Założyli ją kameduli wigierscy w pierwszej połowie XVIII wieku, a jako folwark zaczęła funkcjonować około 1765 roku. Nazwa tego miejsca ma związek z kamedulską hutą szkła, zlokalizowaną na terenie tego folwarku lub w jego pobliżu. Dziś śladem po kamedułach jest odrestaurowana niedawno barokowa brama. Na niewielkim wzniesieniu zachował się też dwór, a poniżej zabudowania mieszkalne i gospodarcze. Obecnie znajdziemy tu hotel oraz restauracje regionalna czynną codziennie w godzinach 12-19.00.

Wigierski Park Narodowy
Ten utworzony w 1989 roku park to ponad 15 tyś hektarów na których oprócz największego i słynnego ze swej malowniczości jeziora Wigry, znajduje się jeszcze 41 naturalnych zbiorników wodnych. Osobliwością są suchary – śródleśne, niewielkie jeziorka dystroficzne (z kwaśną wodą bogatą w substancje humusowe), otoczone pływającym kożuchem składającym się głównie z mchów torfowców. Dla nas park to urocza wycieczka nad Jezioro Gałęziste i Samle Duże.
Park udostępnia drogi leśne dla ruchu samochodowego (link). Planujemy więc po przejrzeniu mapy przeciąć go pomiędzy Nową Wsią a Dąbrową Piotrową. Prawie nam się udało wykonać plan jednak z pewnym ale… Ze względu na remont mostu na rzeczce Wiatroluza droga prowadząca do niego jest zamknięta całkowicie dla wszelkiego ruchu pojazdów i pieszych. Konieczny był wiec objazd przez wieś Lipniak (zaznaczony na mapie).

Żubronajcie
Po drodze zaznaczamy dla was cmentarz staroobrzędowców w Wysokiej Górze, który niestety ominęliśmy. Za to w Żubronajciach docieramy do Góry Różańcowej na szczycie której znajdziemy krzyże i kapliczki. Wzniesienie to było we wczesnej epoce żelaza osiedlem obronnym badanym archeologicznie w latach 60 – tych XX w. Natrafiono wówczas w jego pobliżu na ślady dwóch osad, z fragmentami ceramiki i resztkami glinianych form odlewniczych oraz narzędziami z kości i rogu.
Nazwa Góra Różańcowa związana jest z legendą iż dawno temu stał na niej klasztor, który zapadł się pod ziemię. Jakoby i teraz czasem słychać jeszcze bicie dzwonów. Inna mówi o pastuchu, który znalazł różaniec, którzy cudownie zniknął pod ziemią wśród odgłosów dzwonów a jeszcze inne łączą obie te wersje. Niektórzy twierdzą, że nazwa ma związek ze spotkaniami kółka różańcowego za czasów rosyjskich, gdy ich działalność była zabroniona. Na wzniesieniu postawiono dębowy krzyż w otoczeniu mniejszych oraz misyjną kapliczkę, przy których letnią porą odprawiane są modlitwy. Z wierzchołka góry (143 m n.p.m.) mamy ładny widok na okoliczny krajobraz i jezioro Żubrowo.

Oszkinie – osada jaćwieska
Miejsce to powstało z pasji i zamiłowania do historii jednego z lokalnych mieszkańców, który wybudował mały gród i wiele innych obiektów które nawiązują do historii Jaćwieży. Znajdziemy tu wiec informacje w językach litewskim i polskim, a także kamień upamiętniający bitwę pod Durben w 1260 roku pomiędzy Litwinami, Żmudzinami a krzyżakami i wspierającymi ich wojskami księcia Siemowita. W tamtym starciu ci pierwsi wygrali a w 1262 roku Mendog poprowadził odwetową wyprawę, spustoszył Mazowsze, co książę Siemowit przypłacił życiem podczas walk o Jazdów.

Trakiszki
Ta wieś którą według pierwszego spisu w wolnej Polsce wykonanym w 1921r zamieszkiwało 113 osób narodowości litewskiej i 9 polskiej zainteresowała nas ze względu na stary dworzec kolejowy. Zbudowany na linii kolejowej Orany – Szostaków – Suwałki w latach 1896–1898 w stylu rosyjskim, zdobiony stylizowanymi listwami nadokiennymi i gankami nadal prezentuje się dobrze. Od połowy lat 90 XX wieku jest nieczynny, został zastąpiony przez nowy, murowany obiekt w którym miał powstać też urząd celny a cała linia zostać zelektryfikowana i unowocześniona w ramach projektu Rail Baltica. Ani nowy dworzec nie został uruchomiony ani stary który miał być poddany remontowi nie zobaczył ekip budowlanych. Linia nadal jest tylko towarowym połączeniem z Litwą a pociągi osobowe z Suwałk pomimo niewielkiej odległości jadą tu prawie pół godziny.

Puńsk
Historia Puńska rozpoczęła się w 1597 gdy Stanisław Zaliwski, chorąży litewski rozpoczął tworzenie miasta. Ufundował i wyposażył kościół parafialny oraz zezwolił na targi w niedziele i święta. Prawa miejskie na prawie magdeburskim wraz z herbem z wizerunkiem św. Piotra Puńsk otrzymał w 1647 z rąk króla Władysława IV, jednak utracił je z dniem 1 stycznia 1853 będąc już w zaborze pruskim. W 1934 nastąpił wielki pożar Puńska. Podobno wówczas po odbudowie zmienił się charakter miejscowości na bardziej miejski.
Trzeba pamiętać, że Puńsk jest silnym ośrodkiem kultury litewskiej. Znajdziemy tu litewski dom kultury i szkoły z nauczaniem w dwóch językach. Podczas nocy świętojańskiej oraz 15 sierpnia – w święto Matki Bożej Zielnej odbywają się tu dwa największe festiwale lokalnego folkloru z występami litewskich zespołów w ludowych strojach.
Pod miastem znajdziemy też zagrodę litewską, niestety zamkniętą (poza wakacjami zwiedzanie trzeba umówić telefonicznie pod nr 504 096 842) tak samo jak zlokalizowana w pobliżu restauracja. Dobre jedzenie znajdziemy za to już w mieście w Restauracji „Rūta”.

TRASA DO POBRANIA
(GPX) (GOOGLE MAPS)
–
–
CZYTAJ TEŻ
































