Moja Toyota Hilux VII generacji – czyli pick-upem przez świat

 

Nie tak odległy rok 2018 to okrągła, 50-tą rocznica wyprodukowania pierwszego Hiluxa. Auto przez te lata przeszło bardzo wiele zmian. Chociażby taką, że występujący w nazwie LUKSUS do niedawna bardzo umowny wraz z obecnie produkowanym modelem VIII generacji uzyskał faktyczną obecność w pikapie Toyoty. Wcześniej, trzeba sobie to otwarcie powiedzieć, te auta były konstruowane bardziej z myślą o rolnikach i budowlańcach niż ludziach, którzy autem podróżują i potrzebują komfortu. Dotyczy to również tytułowego Hiluxa VII generacji.

WPROWADZENIE

Ten model pick-upa wprowadzony na rynek w 2005r stanowił radykalna zmianę w stosunku do poprzednika. Co nowego zaproponowano? Przede wszystkim auto bardzo urosło. W porównaniu do wcześniejszego modelu nowa generacja jest dłuższa o 95 milimetrów (5130mm), szersza o 35 mm (1835mm) i wyższa o 120mm (1810mm).  Ale to nie wszystko, zmianie uległa również konstrukcja pojazdu. Z przodu pozostawiono wprawdzie zawieszenie niezależne jednak … już nie na drążkach skrętnych tylko na podwójnych wahaczach poprzecznych i sprężynach, takie samo jakie znaleźć można w Land Cruiserze 120.  Poza tym w poprzedniku, w zależności od nadwozia (pojedyncza, półtorej lub podwójna kabina) auto posiadało różną długość i rozstaw osi. W Hiluxie VII generacji te parametry są zawsze takie same, zmienia się tylko proporcja między wymiarem kabiny i skrzyni ładunkowej. Spadła niestety ładowność. W starszym modelu przekraczała 1100 kg a w nowymw najlepszym wypadku nie dochodzi nawet do 900 kg (wersji 4×2 – 866kg).

 

 

SILNIK

Początkowo producent zaproponował do napędzania tego auta dosyć cherlawe silniki o pojemności 2,5 l oraz mocy zaledwie 102 KM. Dziś poznacie te auta po tym, ze nie mają wlotu intercoolera na masce. Po dwóch latach, w sytuacji gdy Nissan wypuścił na rynek nowa Navarę z silnikiem o mocy od 144 do 174 km a Mitsubishi zaproponowało pikapa  z takiej samej pojemności motorem ale jednak o 136 oraz 178 KM i Toyota postanowiła dodać Hiluxowi trochę mocy.  Do starego motoru zamontowano intercooler i silnik mógł pochwalić się już 122KM. Poza tym w fabryce w RPA zaczęto montować auta z silnikiem 1KD-FTV z Land Cruisera 120, który już mógł powalczyć z konkurencją oferując 163 KM. Niestety, akurat ta mocniejsza jednostka nie była oferowana w polskich salonach.

 

 

LIFTING 2009

Pierwszą bardziej zauważalną zmianę jaką Toyota wprowadziła do Hiluxa był lifting auta wykonany w 2009r. Teoretycznie różnice były nieznaczne. Nowa atrapa chłodnicy, inne zegary, czysta kosmetyka. Zastosowano też nową turbinę do silnika 2,5l dzięki czemu zyskał on moc 144 KM . Jednak radykalną zmiana było wprowadzenie na rynek  bogato wyposażonego modelu SR5 z silnikiem 3.o. Do tego momentu producent traktował Hiluxa jak auto użytkowe, dla rolnika i budowlańca, którym jeśli da sie luksus w postaci manualnej klimatyzacji w standardzie to już powinni być zadowoleni. Jednak okazało się, że konkurencja proponuje więcej. Nissan Navara oferował skórzana tapicerkę, multimedialna kierownicę, system bluetooth, szyberdach… Korzystne przepisy podatkowe w ówczesnym momencie preferowały zakup do firm pikapów (dawały możliwość pełnych odliczeń VAT przy zakupie i kosztach eksploatacji). Jednak menadżerowie i właściciele firm nie chcieli jeździć zwykła taczką nie wyposażona nawet w porządne radio.  Odpowiedzią Toyoty był najbogatszy model wyposażony w motor o mocy 171 KM i opcjonalna skrzynię automatyczną, z klimatronikiem, multimedialna kierownicą, innymi, wygodniejszymi fotelami z przodu, większymi i wydajniejszymi hamulcami z przodu, systemami stabilizacji toru jazdy. Oczywiście w środku nadal królowały te same twarde i rysujące sie tworzywa jednak Toyota oprócz kilku wygód oferowała coś więcej – legendarna wręcz niezawodność. Ci którzy skusili się np. na więcej wygód w Nissanie przekonywali sie wkrótce że auto ma wprawdzie rozrząd na łańcuchu ale lubi się on rwać, sprzęgło nie wytrzymuje przebiegu 20 tys km a rama pęka… Nie mówiąc o wygodzie na tylnej kanapie. Ja swoim egzemplarzem bez większych awarii przejechałem ponad 400 000 km i uważam że był to bardzo dobry zakup, bo tym razem to auto było również dostępne w Polsce.

LIFTING 2011

Po trzech latach producent postanowił odświeżyć swojego pikapa. Znów zmienił się lekko wygląd zewnętrzny: nowa atrapa grilla, reflektory z przodu i tyłu, kierunkowskazy w lusterkach, większy intercooler na środku maski. W środku  auto dostało lekko tylko zmienione elementy deski rozdzielczej i zegary. Bardziej zauważalną różnicą w strategii firmy było jednak podejście do wyposażenia. To najbogatsze, nie było już zarezerwowane tylko dla auta z silnikiem 3.0. Do pikapa wkroczyła też ekologia – zyskał filtr cząstek stałych. 

 

UŻYTKOWANIE

Hiluxa VII generacji, z silnikiem 3.0 i automatyczną skrzynia biegów użytkuję już ponad 10 lat. Za jego kierownicą przejechałem ponad 400 000 km w drodze na fotograficzne zlecenia, ale też na dłuższe wyjazdy, często, gęsto poza utwardzone drogi. Czy jestem zadowolony z auta? Jak sprawowało sie w tym czasie? Jakie problemy napotkałem w tym czasie?

 

 

Zawieszenie

Przy niezbyt częstym korzystaniu z jazdy w terenie układ napędowy jest bardzo trwały. Jednak nie obywa się bez konieczności sporadycznych i typowych napraw. Jedna z nich jest wymiana uszczelniaczy  przednich półosi. Przy częstym poruszaniu sie w terenie użytkownicy zgłaszali takie dolegliwości nawet przed przekroczeniem gwarancyjnego 100.000 km przebiegu. Nie mniej wymiana uszczelniaczy to zwykle konieczność przed przekroczeniem 200.000 km przebiegu, a warto tego pilnować, ponieważ słabo smarowany most to ryzyko jego awarii. Pozostałe elementy są jakościowo wykonane znakomicie. Dopiero przy przebiegu ponad 300.000 km zaszła potrzeba wymiany sworznia zawieszenia z przodu i obu łożysk (element występujący w komplecie z piastami). Poza tym zawieszenie pracuje wzorowo, bez żadnych luzów i problemów. Firmowe amortyzatory wytrzymały ponad 200.000 km. Problemem jest za to ustawianie geometrii. Śruba mimośrodowa bardzo łatwo zapieka się i odmawia współpracy, wymiana to koszt około 1000 zł na stronę.

Silnik

Diesel D4D o pojemności 3.0 stosowany był wcześniej w Land Cruiserach 120. Już wówczas zgłaszano jego problemy polegające na nierównej pracy wtryskiwaczy i lania paliwa zamiast podawania go w postaci rozpylonej. Powodowało to uszkodzenia tłoków (wypalanie dziur), a przez to konieczność wymiany całego motoru (wymiana tłoków jest nieopłacalna). Takie problemy zdarzały się również w Hiluxach przed liftingiem z silnikiem 3.0 (niedostępne w oficjalnej sieci sprzedaży w Polsce). W opisywanym aucie nierówna praca silnika i znaczne różnice w parametrach wtryskiwaczy pojawiły się tuż przed osiągnięciem przebiegu 300.000 km. Wymieniono wtryskiwacze na regenerowane przez serwis autoryzowany Denso i kultura pracy silnika znacznie się poprawiła. W autach wyprodukowanych przed 2008 r. pojawiał się często problem z turbiną (w silniku 2,5 D4D). Tutaj nic takiego nie wystąpiło. Typową bolączką auta jest za to awaria alternatora. Psuje się on z zadziwiającą regularnością co 150.000 km.

 

Skrzynia biegów

Automatyczna skrzynia biegów Toyoty jest znakomitej jakości i nie sprawiała większych problemów. Wymaga jednak częstego wymiany płynu. Najlepiej podczas obowiązkowych przeglądów, razem z wymianą oleju w silniku wymieniać również olej w skrzyni. Poszarpywanie skrzyni podczas ruszania pojawiło się w aucie jeszcze na gwarancji (serwis nie stwierdził wady) i minęło po wymianie oleju. Co ważne, wracało po pominięciu tej czynności przy przeglądzie. Poza tym pięciobiegowy automat sprawuje się bardzo dobrze. Podczas przyspieszania zmiana przełożeń jest płynna, na najwyższym biegu i prędkościach rzędu 150 km/h obroty nie rosną nadmiernie. Przy gwałtownym „dodaniu gazu” czuć kickdown, który jak na rodzaj i wiek pojazdu jest wykonywany naprawdę energicznie i prawidłowo.

 

 

Układ napędowy

Częstym problemem w aucie jest łożysko podpory wału. W opisywanym egzemplarzu wymieniane było dwa razy (części tylko oryginalne), pierwszy raz jeszcze na gwarancji przez ASO Toyoty. Koszt jego wymiany jest znaczny, ponieważ Toyota zaleca jednocześnie wymienić krzyżak wału. Przy starannym serwisowaniu (np. smarowanie krzyżaków) pozostałe elementy działają bez problematycznie.

 

Układ hamulcowy

Doświadczenia jakie zdobyła Toyota wprowadzając większy, wydajniejszy motor do Hiluxa zaowocowały konstatacją, że auto wymaga również sprawniejszych hamulców. W pick-upach po liftingu (od 2009r) stosowano większe tarcze oraz wydajniejsze, czterotłoczkowe zaciski. Auto zyskało przez to 17″ felgi (zamiast 15″) oraz sprawniejsze hamowanie. Niestety nie obyło się bez problemów. Tłoczki permanentnie zawieszają się w zaciskach, pomimo stosowania oryginalnych i dobrej jakości części zamiennych. Problem sprawia również pompa hamulcowa, która przy przebiegu około 200.000 uległa awarii. W przypadku silnika 2,5 D4D jej wymiana jest szybka i bezproblemowa (dużo części używanych i zamienników). Silnik 3.0 D4D ma ten element jednak inny i ze względu na małą popularność,  brak na rynku części używanych i zamienników a nowe, oryginalne są w bardzo wysokiej cenie. To samo dotyczy czujników ABS. Uszkodzony w terenie nie miał zamiennika, a oryginał Toyoty to koszt ok. 700 zł za szt. Przy użytkowaniu auta należy dbać o odpowiedni poziom płynu hamulcowego, który nie powinien zbliżać się do dolnej kreski w pojemniku wyrównawczym, ponieważ wówczas załącza się kontrolka błędu hamulców na desce rozdzielczej.

 

Nadwozie i rama

Lakier jakim pomalowano auto jest bardzo miękki,  łatwo rysuje się przy kontakcie z gałęziami. Gdzieniegdzie występują też oznaki korozji, co szczególnie widoczne jest np. na słupkach. Powłoka lakiernicza też szybko wyciera się pod plastikowymi nakładkami na progach, a nawet pod krawędziami plastikowych boczków drzwi. Podwozie i rama po kilku latach użytkowania również wymaga dodatkowego zabezpieczenia (pojawia się rdza). Przy odpowiedniej konserwacji, podwozie jak i nadwozie nawet po kilkunastu latach może być zachowane w dobrej kondycji.

 

Wnętrze

Wykonane w sposób spartański. Twarde i łatwo rysujące się plastiki pasują do image’u jakie posiada auto, czyli twardego i bezkompromisowego woła roboczego. Jednak wstawki w plastiku malowanym na srebrno mogłyby być lepiej wykonane (farba się ściera). Wnętrze jest przestronne i wygodne. Na tylnej kanapie jest nawet więcej miejsca niż w najnowszej wersji Hiluxa. Nie posiada ona jednak podłokietnika, co jest minusem i plusem jednocześnie (osoba na środku nie ma go za plecami i jedzie wygodniej). Dużą niedogodnością jest hałas wewnątrz auta. Szczególnie po założeniu „głośniejszych” opon staje się on uciążliwy już od prędkości 120 km/h. Problemem jest też wentylacja. Wymaga regularnego odgrzybiania, ponieważ z nawiewów unosi się nieprzyjemny zapach. Dodatkowo działa tak, że każdy nieprzyjemny zapach w zewnątrz bardzo szybko daje się poczuć w środku.

 

 

UŻYTKOWANIE NA CO DZIEŃ

Czy autem, które ma ponad 5 metrów długości da się normalnie jeździć do sklepu po bułki?  Jak najbardziej tak. Jedyny problem to parkowanie w wąskich alejkach, tutaj ciężko się złamać i zmieścić w miejsce parkingowe. Hilux bardzo dobrze, wręcz „osobowo” prowadzi się na asfalcie. Trzeba pamiętać, że tu do dyspozycji mamy tradycyjny, hydrauliczny układ wspomagania. Małe ruchy kierownicą nie robią na nim wrażenia. Sama kierownica jest identyczna jak ta w Toyocie Tacoma lub 120, duża z przyciskami do sterowania radiem. Dodatkowo znajdziecie tu też przyciski do obsługi komputera

Na drodze szybkiego ruchu, powiedzmy „niemieckiej autostradzie” pozwala na bezproblemowa jazdę z prędkością 150 km/h. Jeśli zniesiemy hałas jaki tworzy się przy szybszym przemieszczaniu można nawet rozwijać prędkość wyższą i to znacznie. Jest jednak jeden minus takiego pospiechu. Powyżej 80 km/h spalanie wynosi dokładnie tyle co prędkość minus jedno zero. Jeśli akceptujemy pobór paliwa na poziomie 18 litrów na 100 km, przy 180 km/h oraz to że nie słychać radia, można jechać szybko.

 

 

MODYFIKACJE

To auto miało być nie przerabiane, zgodnie z zasadą, że nie warto psuć tego co inżynierowie wymyślili w fabryce. Jednak Hilux zupełnie bez przeróbek wygląda nie specjalnie ładnie, jest długi i niski. Poza tym okazało się, że fajnie jeździ w terenie ale przydałoby się jego atrybuty terenowe poprawić. Rozmowy z doświadczonymi użytkownikami Hiluxów – pozdrowienia dla Romka Piotrowskiego i Krzyśka Zaczka – dały jako taki obraz i plan tego co chciałbym w aucie zrobić. Przede wszystkim pomyślałem o zmianie opon. Auto miało być wszechstronne i poruszać się zgrabnie i na asfalcie i na szutrowej drodze i poza nią, zima i latem. Tutaj rozwiązaniem miała być opona GEOLANDAR G015. Właściwie spełniła ona swoje zadanie – dopóki teren nie był wymagający – wszystko było jak najbardziej ok. Problemem tego ogumienia jest słaby bok, wystarczy lekko zahaczyć o przeszkodę i pojawiają się wybrzuszenia.  Tu zatem pojawi się za jakiś czas zmiana.

Druga sprawa  – osłony. Metalowa blaszka którą daje Toyota wystarczyła na bardzo długo. Jednak przyszedł dzień że zwinęła się jakby była z papieru. Zamiast niej jest więc solidny kawał aluminium.

Kolejna sprawa – lift. Hilux ze względu na przednie, wahaczowe zawieszenie nie toleruje zbyt dużego podnoszenia. Dwa cale – tyle bezpiecznie można dodać i większość producentów takie zestawy właściwe oferuje.  Z przodu doszły wiec australijskie sprężyny o nominalnej nośności (nie planowałem stalowego zderzaka ani wyciągarki), tył to przeklepane oryginalne resory u specjalisty, amortyzatory – OME dedykowane do liftu 2″.

Poza liftem zawieszenia dodałem jeszcze lift karoserii. Właściwie jest on najbardziej potrzebny przy zastosowaniu kół w rozmiarze 33″. Niestety w Hiluxie VII generacji mieszczą się one po lekkim przerobieniu mocowań karoserii o które trze koło w skręcie. Jednak da się i kiedyś w przyszłości może i ta przeróbka będzie wykonana.

W terenie przydają się solidne progi. Stopnie boczne dodawane przez Toyotę niestety mocowane są do karoserii i gna się na przeszkodach. Przydają się głownie do tego by wygodnie sięgnąć na dach. Do offroadu potrzebne są solidne, stalowe i takie zostały przykręcone do ramy.

Tylny zderzak – bardzo długo piękny chromowy element od Toyoty zdobił tył auta i dzięki czujnikom cofania przez lata uchował się w idealnym stanie. Aż do chwili kiedy czujnik nie zadziałał a drzewo zepsuło jego harmonijną linię… Żeby uniknąć tego problemu – został całkowicie odkręcony. Belka do haka, którą Toyota daje w standardzie została podniesiona i teraz to ona działa jako zabezpieczenie tyłu. Co ciekawe – producent przewidział taka sytuację. Na karoserii mamy gotowe miejsce na rejestracje zdjętą ze zderzaka. Są też przygotowane otwory na włożenie oprawek do podświetlenia tablicy. Ponieważ samochód ma bardzo słabą widoczność do tyłu, w manewrowaniu pomaga kamera umieszczona w ramce rejestracji.

Ostatnia rzecz jaką wykonałem w aucie to oklejenie folią. Żałuję, że nie zrobiłem tego wcześniej, stresując się przy przeciskaniu się przez krzaki. Gruba folia bardzo skutecznie poprawia nastrój gdy gałęzie zaczynają grac swoje melodie na karoserii. A poza tym… auto ma już 10 lat. Zmiana koloru bardzo poprawia samopoczucie właściciela

 

 

PODSUMOWANIE

Mój Hilux ma już ponad 10 lat, przejechałem nim ponad 400 tys. km i przyznam szczerze jestem tak zadowolony z tego auta, że nie myślę jeszcze o zmianie. Poza tym uważam, że jest to najlepszy pikap jakiego wypuściła Toyota. Bardzo spartańsko wyposażony ale… ta wersja ma już takie bajery jak klimatronik, automatyczna skrzynia biegów czy multimedialną kierownice. Jednak najważniejszy jest silnik. Auta z motorem 2,5l i 144 KM jednak znacząco gorzej radzą sobie w  terenie. Np. na piaskowych podjazdach tam gdzie ja wjeżdżam nie zauważywszy nawet problemu, w Hilach ze słabszym motorem trzeba spuścić powietrze z kół żeby w ogóle dał radę. Jeśli szukacie auta niezawodnego, pakownego, na tak zwane „dożywocie” ten Hilux jest naprawdę godny polecenia!

 

 

HILUXOWE PODRÓŻE