Auto, które tu widzicie nie trzeba przedstawiać. To kultowe Suzuki Jimny czyli jedna z najmniejszych terenówek na naszym rynku postawiona na dwóch sztywnych mostach. Ile to kosztuje? Czy pomimo skromnych wymiarów da się tym jeździć? Jakie modyfikacje i za jakie pieniądze można w nim przeprowadzić?
Zacznijmy od tego że testuje dziś specyficzną bo 5 drzwiową odmianę tego auta. W Polsce ten model pojawił się w krótkiej wersji w 2018 roku, zrobił tak niesamowite wrażenie i było na niego tylu chętnych że czas oczekiwania wynosił ponad rok. Jego atutem była cena: początkowo kosztował tylko 67 900 zł (najuboższa wersja), kompaktowe wymiary ale też… całkiem pojemne wnętrze.
Jednak ludzie chcieli długiego Jimny i Suzuki im go dało. Tyle że… w Europie w międzyczasie zrobił się nie ekologiczny i w 2024 zamiast zobaczyć nową odmianę w salonie… zobaczyliśmy figę makiem. Jimny całkowicie wycofano z Europy.
Dlaczego spoglądam na dłuższą, produkowana w Indiach wersje tego auta a nie ta krótka, Japońską?
Po pierwsze dłuższa wiec i pojemniejsza. Bagażnik tego auta zamiast symbolicznych 85 ma 208 litrów
Po drugie długi oznacza stabilniejszy w czasie jazdy. Ten trzydrzwiowy robi się dosyć niestabilny po przekroczeniu 100 km/h. Czyli do jazdy wokół domu byłby spoko ale długie trasy byłyby już mozolnie, niespieszne i oszczędne w bagaż.
Po trzecie – mamy mocniejszy układ napędowy z wydajniejszymi hamulcami niż w wersji krótkiej
Jakie są najważniejsze zalety tego auta?
– cena. Nowiutki samochód w tej wersji można kupić już za około 140 tyś złotych
– sztywne mosty jak porządnym aucie terenowym
– mały – oznacza tani w modyfikacjach. Opony 30” na pewną będą tańsze niż wielkie 35”
– okrągłe diodowe reflektory są wydajne i wyglądają naprawdę fajnie, tak retro
Wady?
– no cóż, w testach NCAP to autko zdobyło tylko 3 gwiazdki wiec trzeba nim jeździć ostrożnie
– wąska, wysoka i lekka karoseria to przepis na niestabilna jazdę, szczególnie z większa prędkością i wietrze z boku na drodze.
– mały silniczek o pojemności 1,5 litra i mocy 102KM nie jest żwawy nawet na oryginalnych, 26” kołach. A po zmianie na większe jest tylko gorzej.
Testowałem jak wielkość koła wpływa na parametry jazdy – jeśli jesteście ciekawi jak bardzo auto traci moc po zwiększeniu opony zobaczcie film na ten temat. Link w opisie.
Ostatnia rzecz to zbiornik. Mieści się do niego zaledwie 40 litrów. Jeśli auto dociążymy, uzbroimy w większe koła to na pewno nie będzie spalać deklarowanych przez producenta niespełna 7 litrów tylko bliżej 10. A to oznacza zasięg na jednym baku jak w aucie elektrycznym, może 400 km.
Popatrzmy jak to auto wygląda w środku.
Przede wszystkim jak usiadłem za kierownicą to czuję, że ten mały samochodzik jest całkiem duży w środku. W poprzednim Jimny było tak mało miejsca że najlepiej było jeździć z otwartym oknem żeby łokieć znalazł miejsce za oknem. A tu… naprawdę sporo miejsca.
Ale są też wady
Kierownica reguluje się tylko na wysokość i najlepiej usiąść nisko tak żeby jej wieniec nie zasłaniał zegarów. Kieszenie boczne są symboliczne, brakuje podłokietnika.
Jednak wnętrze podoba mi się. Brak cupholderów można rozwiązać takimi dodatkowymi, akcesoryjnymi. Są też do dokupienia dedykowane podłokietniki. Radio ma wygodnie umieszczony 9” ekran z możliwością podłączenia android auto lub car play bezprzewodowo.
Z tyłu miejsca jest wystarczająco. Pasażer nie ma żadnych ładowarek czy nawiewów powietrza do regulacji ale nie wyobrażam sobie żeby tu ktoś jeździł w dalekie trasy.
Bagażnik
Otwiera się jak w porządnej terenówce czyli na bok i na klapie na to co lubia osoby jeżdzące w teren – łatwo dostępne, pełnowymiarowe koło zapasowe. Środek pojemniejszy niż w krótkiej wersji ale też mniej praktyczny bo fotele nie składają się na płasko. W krótkiej wersji też plecki foteli wyłożone są takim ryfrowanym plastikiem a tu mamy zwykły filc.
Jak się jeździ tym autem?
W terenie nie pomaga mały prześwit. Standardowo zaledwie 21 cm. Ale za to Katy natarcia (37 stopni) i zejścia to auto ma znakomite (49 stopni). Mała moc jest niwelowana małą wagą auta bo tu mamy niewiele ponad 1200 kg. W jeździe pomaga system stabilizacji toru jazdy. Akurat w tym egzemplarzu niepotrzebny bo mamy blokady mostów. Jest też zwrotny bo promień skrętu tutaj to niespełna 10m
A na drodze?
No cóż, w wersji standardowej ten mały samochodzik kula się znośnie. Jeździłem takim całkiem standardowym i to auto było całkiem spoko. Jednak jak damy trochę ciężaru i większe koła to reakcja na gaz jest taka niezbyt odczuwalna. Na pewno jest głośny…
Automat choć tylko 4 biegowy jest znośny. Żeby żwawo się rozpędzał trzeba go niestety wysoko kręcić.
A jak można zmodyfikować to auto?
To już powie mi Jurek Kwadrat Tomaszewski z ORE.pl. Zobacz film.
Podsumowanie
Czy warto interesować się tak małym, tak słabym, tak niepozornym autem? To zależy. Jako offroadowy dzik nie sprawdzi się nawet w krótkiej wersji bo jest za słaby. Na to można znaleźć sposób dokładając kompresor i zyskując moc ale tu znowu pozostałe elementy auta mogą nie wytrzymać i spirala modyfikacji rośnie.
Jako auto wyprawowe jest za małe, szczególnie dla wiecej niż dwie osoby.
Ale czy na pewno? Stare Suzuki Samuraje po modyfikacjach zdobywają puchary na zawodach. Nawet tym poprzednik, krótkim Jimny można pojechać do Afryki…
Wiec … wszystko zależy od tego czy zamiast starej terenówki za te same pieniądze lub nawet mniejsze nie warto mieć coś co jest nowe, nie zmęczone życiem, słynące z japońskiej bezawaryjności.
Nawet jeśli jest klepane przez Hindusa gdzieś w Indiach.



















