Turcja samochodem – dzień dwunasty – Selçuk, Efez, Meryemana

Selçuk, małe, zaledwie 25 tysięczne, senne miasteczko, którego największym atutem jest lokalizacja w pobliżu słynnego, starożytnego Efezu. Już poprzedniego dnia, wieczorem przemykamy w okolicach Meczetu İsa Bey  oraz Bazyliki św. Jana. Pusto, miejscowi zajęci swoimi sprawami w domach, turyści już wyjechali. Podobnie jest wczesnym rankiem gdy przemierzam wąskie uliczki w kierunku na zamkniętą (remont) średniowieczną twierdzę na wzgórzu Ayasoluk. W wąskich uliczkach dominują traktory i trójkołowe, towarowe rowery. Selçuk ma swój małomiasteczkowy, lokalny charakter, nie zepsuty napływem szerokiej rzeszy turystów i ich pieniędzy. Centrum, tu zbiera się chyba całe życie handlowe i towarzyskie. Bary, sklepiki, co tylko chcecie. A jaki pyszny chleb robią w piekarni. Za kilka lira dostaniecie podłużny bochenek, który smakuje świeżością i pachnie chlebowym piecem.

 

 

Co warto wiedzieć o mieście? Ludzie mieszkali w tych okolicach już od II tysiąclecia p.n.e., jednak miasto rozwinęło tu jednak dopiero w czasach Bizancjum, w V wieku n.e., kiedy Morze Egejskie cofnęło się na tyle, że przestał funkcjonować port w pobliskim Efezie. Kiedyś nazywało się  Ayios Theologos, od świętego Jana, który mieszkał w tych okolicach i został pochowany na wzgórzu Ayasoluk. W czasach osmańskich po prostu Ayasoluk. Selçukiem stało się dopiero od 1914r, na cześć plemiona Turków Seldżuckich, które zaczęły najeżdżać te okolice od XII wieku n.e. Zobaczyć tu można wspomnianą Bazylikę św. Jana z grobem ewangelisty, Meczet İsa Bey jeden z najstarszych meczetów w kraju, znaczący przykład architektury seldżuckiej na terenie Anatolii, ruiny Artemizjonu, z którego kamienie wykorzystano do budowy pobliskiej bazyliki a także kościoła Mądrości Bożej (Aya Sofia) w Konstantynopolu, Muzeum Efeskie, położone w centrum miasta… Prawda jest taka, że nie mamy aż tak wiele czasu, żeby zobaczyć to wszystko, trzeba wybrać i tu wygrywa starożytny Efez.

 

 

Jaki jest Efez? Według przewodników to najlepiej zachowane, starożytne miasto całym rejonie Morza Śródziemnego. Kto chciałby zgłębić dokładna historie miasta powinien zerknąć na stronę turcjawsandalach.pl gdzie jego dzieje opisano szczegółowo wraz ze wszystkimi ważnymi zabytkami jakie tam zastaniecie. Ja wspomnę tylko, że jego historia zaczyna się prawdopodobnie w IX w p.n.e. i w starożytności był jednym z 12 miast jońskich w Azji Mniejszej. W myśl tradycji, jego założycielem był Androklos, syn ateńskiego króla Kodrosa. Dzięki korzystnemu położeniu geograficznemu (u ujścia rzeki), Efez rozwinął się jako miasto portowe i ośrodek handlowy. Jednak to co oglądamy dziś to nie to samo miejsce, w którym mieszkał np. filozof Heraklit. Trwający nieustannie proces zamulania portu osadami niesionymi przez rzekę spowodował iż Lizymach, który odziedziczył miasto po śmierci Aleksandra Macedońskiego przeniósł je ok. 2,5 km, budując nowy port i mury obronne. Zmienił też nazwę miasta na Arsineia (nowa nazwa przetrwała do 281 p.n.e.).

 

 

Dla chrześcijan Efez jest ważny ze względu na Św. Pawła, który podczas swoich podróży misjonarskich, najprawdopodobniej trzykrotnie gościł tu i nauczał. Do tutejszej gminy skierował również list zatytuowany „do Efezjan”. Z miastem związana jest także postać św. Jana, który zgodnie z tradycją tu przeżył ostatnie trzy lata życia i napisał swoją Ewangelię. W 431 r.odbył się tutaj trzeci sobór powszechny.

Historia Efezu kończy się wraz z najazdami Arabów, po raz pierwszy w latach 654-655 przez kalifa Muawiji I a później w 700 i 716 r. Już wcześniej coraz silniejsze zamulanie się ujścia rzeki powodowało, iż morze odsuwało się coraz dalej a wąski kanał, który łączył je z portem w czasach bizantyjskich już nie nadawał się do użytku. Bez dostępu do morza miasto straciło swoje znaczenie jako ośrodek handlowy, arabskie najazdy przyśpieszyły proces jego degradacji. Kiedy Turcy Seldżuccy zdobyli Efez w 1090, był on już tylko małą wioską…

Kilkanaście wieków historii, jak to wygląda z bliska, teraz? Rano parking jest jeszcze pusty, kasa, 105 Lira za osobę opłaty, drogo… Kontrola na bramkach i już możemy sycić sie starożytnymi atrakcjami… Droga Arkadiusza nazywana też Arkadyjską albo drogą portową, prowadząca od teatru w kierunku portu jest zamknięta, do obejrzenia tylko z daleka. Za to teatr, jeden z największych teatrów Jonii, o promieniu 154m i wysokości 38m pomimo remontu (tak, remontu, wielki dźwig budowlany przesuwa ogromne kamienie które sprawią, że za parę lat będzie jeszcze wspanialszy) da sie obejrzeć. Mieściło sie tu kiedyś 24 tysiące widzów. Z najwyższych sektorów zobaczyć można brzeg dawnego morza.

 

 

Innym zabytkiem który robi wielkie wrażenie jest Biblioteka Celsusa. Jeszcze niedawno sterta gruzu, dziś, po odbudowie budynek który powstał dla uczczenia pamięci Tyberiusza Juliusza Celsusa Polemenusa i jako miejsce jego pochówku w latach 114-117 prezentuje się naprawdę okazale: dwupoziomowa fasada z rzędami kolumn, rzeźby przedstawiające alegorie cnót: Sofia (mądrość), Areté (Cnota), Ennoia (Myśl) i Episteme (Wiedza). Niegdyś biblioteka zawierała zbiory liczące około 12 tysięcy zwojów…

 

 

 

Miasto zawiera jeszcze wiele z tego co warto zobaczyć: Bramę Mazeusa i Mithrydatesa, Heroon, Bramę Hadriana, Oktogon, Łaźnie Scholastyki, Świątynie Hadriana, Fontanna Trajana, Kościół Marii Panny i wiele innych. Jednak to wszystko znajdziecie ładnie opisane na wikipedii.

 

 

Niecodzienna sprawą jest za to płaskorzeźba wyryta na jednej z marmurowych płyt drogi w mieście. Datowana na I wiek n.e., przedstawia głowę kobiety, stopę i serce. Wg. informacji przeczytanej na stronach turcjawsandałach.pl jest to najprawdopodobniej najstarsza na świecie zachowana reklama wizualna. Była drogowskazem pokazujący drogę do domów publicznych. Mówi się, że ślad stopy służył do szybkiego szacunku czy zainteresowany tego rodzaju usługami może z nich skorzystać. Jeśli stopa była mniejsza niż obrys utrwalony w marmurze, potencjalny klient był za młody…

 

Efez to żelazny punkt wszystkich wycieczek organizowanych przez biura podróży. Efekt jest taki, ze bardzo szybko jego zabytkowe uliczki znikają w ludzkim tłumie. Zwiedzanie można realizować z dwóch stron, od południa: zaczynamy wówczas od teatru i Biblioteki Celsusa, lub od północy z górną agorą i Odeonem. Dla tych, którzy wyjdą już ze starożytnego miasta czychają już stragany i sklepy. I nie są to tylko stoiska z pamiątkami ale też sklepy np. z odzieżą…

 

 

W pobliżu znaleźć można jeszcze miejsce widniejące pod nazwą Meryemana czyli Dom Dziewicy Marii. Znajduje się ono na wzgórzu Coressus, powyżej ruin Efezu. Zgodnie z tradycją, po nasileniu się prześladowań chrześcijan w Jerozolimie, św. Jan sprowadził Marię do Efezu około 37 – 45 roku. Czy rzeczywiście ostatnie dni swojego życia spędziła tu matka Jezusa? Oprócz zapisów z wizji zakonnicy zanotowanych przez Klemensa Brentano i opublikowanych w książce „Życie Najświętszej Maryi Panny” świadczy o tym wiele wskazówek, chociażby to, że to właśnie Janowi wg Ewangelii Jezus polecił opiekę nad Matką (umarł i pochowano go w Efezie). Może nie bez znaczenia jest też fakt, że to właśnie w Efezie wybudowano pierwszy kościół pw. Marii (Kościół Marii Dziewicy) i to właśnie w tym mieście odbył się III sobór Ekumeniczny obradujący m.in. nad dogmatem Boskiego Macierzyństwa Marii. Tak naprawdę brak jednoznacznych dowodów na to, że miejsce które odwiedzamy to rzeczywiście ostatni dom matki Jezusa. Nawet kościół katolicki nie uznał tego faktu choć wykonał wiele gestów by podkreślić znaczenie tego miejsca. Bywali tu papież Leon XIII, Pius XII, Jan XXIII, Paweł VI czy w najnowszej historii tego miejsca Jan Paweł II i Benedykt XVI. Pius XII nadał w 1951 roku nawet Meryemana status „Miejsca Świętego”.

 

 

Co zastaniemy na miejscu? Niestety na dzień dobry bardzo wysoka opłatę za wejście i wjazd autem. Potem zobaczymy skromną kaplicę, źródełka podobno leczniczej wody, długą ścianę, na której wierni wieszają karteluszki z prośbami do NMP. Jeśli potrzebujecie duchowego wsparcia – warto tu być.

 

 

Dalsza droga to już po prostu jazda głównymi trasami wprost ku kolejnemu miejscu wpisanemu na listę obowiązkową wyjazdu, a jest nim Troja. Z szerokości wielopasmowej drogi E 87 a potem D550 popatrzymy tylko na nowoczesny Izmir, ominiemy skrótem miasto Bergama, wraz z antycznym Pergamonem, którego zwiedzanie odkładamy na inny raz. Z wybrzeża rzucimy zaledwie okiem na grecka wyspę Lesbos. Do Troi docieramy tuż przed zachodem słońca. Pojeździmy jeszcze chwilę po rolniczej i monotonnej okolicy by poszukać miejsca gdzie przeczekamy do nastopnego dnia. Są tu nawet dwa pensjonaty, a że większość z tych, którzy tu przybywają są tu tylko przejazdem, nie ma żadnych problemów z wolnymi pokojami. Miejsce w którym się zatrzymamy to tak naprawdę duży sklep z pamiątkami. Przedsiębiorczy Turek, proponuje także kolacje, nie odmawiamy …

 

 

Jutro Troja…

 

CZYTAJ TEŻ

Pozostałe wpisy