Warszawa, Polska
+48 609446889
irek@bluephoto.pl

Polska 4×4 – świętokrzyskie szwendanie

Ireneusz Rek Fotografia

 

Dla wszystkich, którzy potrzebują pretekstu aby poszukać przygody w terenie mamy nowa propozycję wycieczki po śladzie GPS. Tym razem przemierzamy świętokrzyskie. Trasa nie jest trudna, około 50% to asfalty, jednak wybieraliśmy dla Was drogi jak najmniejsze i jak najbardziej urokliwe.

 

 

Naszą Toyotę Hilux startujemy z Bodzentyna. Pod względem historycznym miasteczko zaliczane było do małopolskich, w dawnej ziemi sandomierskiej. Zaskakujące? Tak, choć przecież i w czasie istnienie Królestwa Polskiego za czasów panowania nad nim carów Rosji ta ziemia zaliczana była właśnie do województwa sandomierskiego.  Długa historia miasta rozpoczyna się za czasów króla Kazimierza Wielkiego. Wówczas to w 1335 roku mieszkańcy uzyskali prawa miejskie a w 1365 biskup Florian z Mokrska wzniósł tu zamek oraz otoczył miasto obronnymi murami. Właśnie z parkingu przed ruinami wspomnianej biskupiej twierdzy startujemy.

 

 

Przez malownicze i jesienne widoki zatrzymujące zaciekawione oko docieramy do zalesionego wzniesienia Płaskowyżu Suchedniowskiego nazywanego Wykus. Jest tu bardzo wiele ciekawych dróg, jednaj większość, nawet szerokich i wyglądających na publiczne ALP trzyma w swoim reku i nie pozwala na wjazd. A szkoda, bo miejsce to jest wyjątkowe. Podczas powstania styczniowego stacjonowali tu powstańcy dowodzeni przez Mariana Langiewicza. W trakcie II wojny światowej znajdowały się tu obozy żołnierzy polskiego podziemia, najpierw pod dowództwem mjr. Henryka Dobrzańskiego „Hubala”, później Zgrupowania Partyzanckie AK „Ponury” – por. cc. Jana Piwnika „Ponurego”.  Koniecznie zatrzymajcie się przy kapliczce zbudowanej ku pamięci  poległych żołnierzy Zgrupowania Partyzanckiego AK „Ponury”. Zaparkować można na wyznaczonym parkingu i po krótkim spacerze dotrzeć na wspominanie miejsce.

 

 

Dalsza trasa to szeroki, wybrukowany trakt biegnący do Wąchocka. Tuż przed miastem odbijamy ku terenowej przygodzie, którą radzimy ominąć tym którzy boja się przejazdu w ciasnych jarach i krzakach. Samo miasteczko dla poszukujących historycznych pamiątek podróżników ma bardzo wiele do zaoferowania. Zwykle kojarzy się z sołtysem z Wąchocka z racji żartów i anegdot z tymże w roli głównej (w mieście znajdziecie pomnik „sołtysa”). Jednak miejscowość ta to historia zaczynająca się już w XIIw od założenia opactwa cystersów przez mnichów pochodzących z francuskiego Morimond. Wąchock pomimo istnienia zamożnego i wpływowego klasztoru nigdy nie osiągnął szczególnego znaczenia administracyjnego i gospodarczego, o co postarali się biskupi krakowscy i benedyktyni z konkurencyjnego opactwa na Świętym Krzyżu.

 

 

Co warto jeszcze zobaczyć tutaj? Przez smutny i podniszczony płot popatrzeć można na ruiny zespołu fabrycznego z początku XIX w., w którego skład wchodzą: dom zarządu, tzw. pałac Schenberga, pięć budynków fabrycznych i urządzenia hydrotechniczne z tamą i przepustami na rzece Kamiennej, dawny zajazd w typie dworku z 1 poł. XIX w., w czasie powstania styczniowego była tu kwatera generała Mariana Langiewicza, dawny cmentarz żydowski z XIX w, zabytkowe domy z tzw. przejezdnymi sieniami z 2 połowy XIX w i wiele innych.

Starachowice. Przez miasto, które w okresie międzywojennym było ważnym ośrodkiem przemysłu zbrojeniowego, z racji swojego położenia w Centralnym Okręgu Przemysłowym, staramy się przejechać szybko i bocznymi drogami. Na trasie dla chętnych pozostawiamy możliwość zwiedzania Muzeum Przyrody i Techniki „Ekomuzeum” im. Jana Pazdura. Tutejsza technika to możliwość  obejrzenia rozwoju dziewiętnastowiecznego hutnictwa, jako że zachowany jest tutaj w całości tarasowy układ oraz ciąg technologiczny, poczynając od estakady kolejowej, którą dostarczano surowce, przez magazyny, wieżę ciśnień aż do Wielkiego Pieca. Zobaczymy tu także wystawę samochodów SATAR, tutaj produkowanych.

 

 

Zalew Brodzki. Przygotowana trasa tylko symbolicznie o zbiornik powstały na rzece Kamiennej w latach 60-tych. Brzegi zalewu sprzyjają biwakowaniu, są dzikie i nie zagospodarowane. Jednak jeśli jedziecie z dziećmi i marzycie o plaży i atrakcjach dla maluchów, zaznaczyliśmy punkt gdzie takowe znajdziecie.

Zalew Wióry. Od miejscowości Kluczów przygotowany szlak przebiega przez las z droga, która w niesprzyjających warunkach może być trudno przejedna. Dotrzecie nią do Pawłowa, gdzie skręcicie obok kościoła z XIXw wprost w boczne drogi nad zalewem. Sam zbiornik  powstały w  latach 1980- 2005 r. skrywa w swoich wodach 101 gospodarstw, 3 młyny wodne oraz 2 szkoły. Na jego brzegach, dzikich i niezagospodarowanych łatwo znaleźć można miejsce na biwak i ognisko.

 

 

Dalsza trasa poprowadzi nas do Rezerwatu przyrody „Wąwóz w Skałach” ulokowanym w głębokim na 30 m wąwozie o stromych zboczach. Znajdują się tu wychodnie dolomitów i wapieni dewońskich. Występują tu unikatowe skamieniałości koralowców, stromatoporoidów, ślimaków oraz brachopodów.

 

 

Koniec trasy to miasto Nowa Słupia. Powstało ono w poblizu miejsca gdzie począwszy od XIII wieku istniała wieś będąca własnością opactwa benedyktynów na Świętym Krzyżu (Słup, potem Stara Słupia). W 1351 r. opaci świętokrzyscy założyli miasto na mocy przywileju króla Kazimierza Wielkiego, którego rozwój związany był z obsługą pielgrzymek na Święty Krzyż. W Nowej Słupi kilkukrotnie zatrzymał się m.in. król Władysław Jagiełło, pielgrzymujący do świętokrzyskiego klasztoru. Co obecnie warto tutaj zobaczyć? Na pewno Kamiennego pielgrzyma – figurę klęczącego mężczyzny która według legendy był pełnym pychy rycerzem, skamieniały po tym gdy oświadczył, że bijące na szczycie klasztorne dzwony biją na jego cześć. Od tego czasu ma przesuwać się co rok o ziarenko piasku, a kiedy dotrze na szczyt nastąpi koniec świata.

Nowa Słupia znana jest również z Muzeum Starożytnego Hutnictwa, wybudowane w miejscu, w którym odkryto pozostałości dymarek pochodzących z okresu od I do III wieku.

PODSUMOWANIE

Proponowana trasa liczy wydawałoby się tylko 100 km. Zważywszy na ilość atrakcji po drodze i miejsc gdzie warto się zatrzymać, jeden dzień to może być za mało aby przejechać cały szlak. Pamietajcie o tym planując swoja przygodę.

 

 

TRASA DO POBRANIA

 

CZYTAJ TEŻ