Rumunia 2017 – dzień 9 – w kierunku Morza Czarnego – błotne wulkany, Braiła, Babadag, Enisala, Jurilovca

W małym pensjonacie w miejscowości Berca nieopodal miasta Buzau dzień rozpoczyna nam sie pięknie. Bo i pogoda wyjątkowo rozpieszcza muskając twarze ciepłymi promieniami słońca, i temperatura robi sie przez to przyjemna. Obsługa w lokum naszym na śniadanie proponuje same dobre rzeczy, że sie trudno powstrzymać i nie zamówić lokalnych specjałów. Rachunek w lejach wyjdzie za to spory…

 

Rumunia2017_IMG_5869

 

To co przyciąga w te okolice to słynne wulkany błotne. Rezerwat chroniący te ciekawe formy powstał juz w 1924r! Jak to wygląda?  To co nam dane było zobaczyć to spora przestrzeń, wypalona w roślinności, spękana i poryta  kanionami przez spływającą wodę. A gdzieś w środku tego terenu przyczyna tego stanu czyli niezbyt duże stożki, w których bulgocze błoto, przelewa się przez krawędzie i rozlewają po okolicy roznosząc żrące substancje wypalające wszystko co żywe. Dzieje sie tak, ponieważ tutejsza okolica to tereny roponośne. W głębi ziemi zalega gaz, który znajduje sobie ujście i porywa piasek i błoto robiąc z tego płynna mieszankę. Nieopodal, w pobliżu Andreiaşu de Jos znajduje się rezerwat Focul Viu znany jako „płonąca ziemia” lub rezerwat żywego ognia. Tam wydobywający się spod ziemi metan płonie, pokrywając teren nieregularnym, raz wysokim, to znów ledwo tlącym się ogniem. W rezerwacie pod Bercą gaz jest wymieszany z podłożem i wodą, wypływa z ziemi w błotnych bąblach, tworząc słynne stożki. Jednak też jest niebezpieczny, stad zakaz palenia i dotykania błota. Jeśli chcielibyście zobaczyć to miejsce to łatwo je znaleźć na mapie pod hasłem Vulcanii Noroioşi. Droga jest oznaczona a na miejscu jest duży parking z kasą biletową.

 

Porządna droga wiedzie właściwie tylko do atrakcji turystycznej, potem jest juz tylko szuter. Cienki, piaszczysty szlak wiedzie w porośnięte lasem wzgórza i pachnie przygodą wiec w kierunku miasta Buzau tak właśnie pojedziemy. Za wspomnianym miastem krajobraz całkowicie sie zmienia. Mijane przestrzenie są równe jak stół, a droga biegnie monotonnie prosto po horyzont. Za to pojawiają się liczne wieże naftowe z korbowodami pomp. Rumunia w 1937 z produkcją ropy naftowej na poziomie 7,2 mln ton była drugim wydobywcą tego surowca w Europie i 7. na świecie. Obecnie złoża te są znacznie wyczerpane ale i tak wystarczają na pokrycie połowy zapotrzebowania kraju na ten surowiec.

 

Rumunia2017_IMG_5922

Kolejny punkt na mapie przez który trzeba przejechać bez oglądania się za siebie bo czas goni to miasto Braiła. Przewodnik wspomina że warto tu przespacerować się po najstarszej części miasta i obejrzeć kilka zabytkowych budowli. Najważniejsze z nich to min. wzniesiona w XVII wieku (jako meczet) cerkiew św. Archaniołów Michała i Gabriela (Biserica Sfinții Arhangheli Mihail și Gavril), pomnik przedstawiający popiersie cesarza rzymskiego Trajana, wzniesiony w latach 1862-1872 monumentalny kościół Grecki (Biserica Greacă), budynek ratusza oraz Teatr Miejski z 1896 roku. Jednak na nas czeka Morze Czarne które zobaczymy jeszcze dziś więc najbardziej interesujący tutaj w tej sytuacji jest port rzeczny którym przedostaniemy się na druga stronę Dunaju (nie ma tu mostu). Na początku trochę błądzimy jadąc za miejscowym, który źle prowadzi do portu towarowego zastawionego ogromna ilością tirów czekających na przeprawę (Port w Braiła przyjmuje także statki morskie). Potem jednak sprawnie ładujemy się na prom wahadłowy i po kilku chwilach już mkniemy na druga stronę rzeki.

 

Rumunia2017_IMG_5927

 

Krajobraz znów robi się monotonny, płaski jedynie z górami Parcul Naţional Munţii Măcinului, gdzieś za nieodległym horyzontem. Trasa krajowa DN 22D którą sie poruszamy nie robi wielkiego wrażenia. Ot zwykła szosa z wymalowanymi porządnie dwoma pasami ruchu w kierunku na Konstancę. Jednak to co trzyma nas na niej to chęć zobaczenia miejscowości Slava Rusă. Znajduje się tu cerkiew prawosławna oraz jedyny na świecie klasztor kobiecy starowierców. Kim są starowiercy lub staroobrzędowcy? To wyznanie powstałe po reformie liturgicznej patriarchy Nikona z lat 1652–1656, w Rosyjskim Kościele Prawosławnym upodabniającej obrzędy tego kościoła do greckich. Nie uznawali oni zmian reformy, porzucali dotychczasowe miejsca zamieszkania i zakładali osady w trudno dostępnych miejscach w przekonaniu o rychłym nadejściu Antychrysta na ziemię. We wsi znajduje się ich cerkiew oraz drogowskazy do Mănăstirea Uspenia oraz Cetatea Ilbida.  Twierdza nie sprawia imponującego wrażenia. Po prostu łąka na której widać wzgórki gdzie kiedyś przebiegały mury. Do klasztoru trafić trudniej. Opisane na znaku 4km są chyba bardzo umowne i dłużą się niesamowicie w oczekiwaniu czy droga jest właściwa, czy może jednak pobłądziliśmy. Cienka nitka asfaltu kończy się jednak tuż przy bramie zgromadzenia. Cisza i pustka. Można przejść i popatrzeć z bliska.

 

Rumunia2017_IMG_5958

Dalej już lokalna droga DJ223A przemieszczamy się do Babadag. To miasto kojarzy się z powieścią Andrzeja Stasiuka który jego nazwę wpisał do tytułu książki o podróży przez zapomnianą Europę („Jadąc do Babadag”). I to miasteczko kiedyś z wielka historią (tutejsza forteca służyła m.in. jako zimowa kwatera wielkiego wezyra w czasie wojen turecko-rosyjskich, stanowiło też przez pewien czas stolicę paszałyku) jest dziś senne i takie zwyczajne bez żadnego och i ach gdy spaceruje się jego ulicami. Nie ma już osmańskich zaułków, pałaców, kamieniczek tylko zwykłe domy, zwykłych ludzi którzy urządzili sie na gruzach po zniszczeniu miasta w XVIIIw. To co pozostało to meczet Gazi Ali Paszy z 1610, jeden z najstarszych zabytków architektury muzułmańskiej w Rumunii z grobem baszy w środku oraz nieopodal skromny grób Baby Sary Saltuka, któremu wg legendy miasto zawdzięcza nazwę (oryg. tur. Babadağ – „góra ojca”).

 

Rumunia2017_IMG_5971

Z Babadag kierujemy się na Enisalę. Na jednym z tutejszych wzgórz dostrzec można ruiny twierdzy Heracleea, której początki sięgają Bizancjum i X/XIw. Rozbudowana przez Genueńczyków w XIIIw. dziś jest już w ruinie, jednak nadal widać zarysy trzymetrowej grubości murów i wieże, których świeże kamienie sugerują niedawna odbudowę. Spojrzenie na okolice uświadamia dlaczego Rumunia nie jest czarnomorskim kurortem tak jak np. Bułgaria. Morze tutaj jest bardzo odległe… To co widać to las trzcin powstałych po odcięciu zatok mierzejami, potem wody jezior i gdzieś tam w oddali cienka nitkę lądu oddzielającą jeziora od odległego i niedostępnego morza. Tak pracują wody Dunaju. Największe jeziora Rumunii są zlokalizowane właśnie tutaj. To było też przyczyną opuszczenia twierdzy pod Enisalą – straciła ona dostęp do morza, stała się bezużyteczna.

 

Rumunia2017_IMG_5995

Refleksja z penetrowania okolicy z twierdzy jest oczywista – kąpieli morskich nie będzie. Konkluzja numer dwa to stwierdzenie istnienia całej siatki polnych dróg którymi przemierzyć można wybrzeże. I jest to koncept któremu nie możemy się oprzeć… Pośmigamy z wielka satysfakcja w tumanach kurzu. Tak docieramy do ruin greckiego miasta Argamun gdzie miedzy trawami, tuz przy stromym wybrzeżu obecnego jeziora widać kamienne zarysy domów.

 

Rumunia2017_IMG_6034

Ostatni punkt podróży w dniu dzisiejszym to wioska Jurilovca zamieszkała licznie przez Lipowian będących potomkami zbiegłych z Rosji wyznawców starowierstwa, osiadłych na terenie Imperium Osmańskiego. Wizyta w tutejszym sklepie spożywczym czy zamawianie dań w restauracji pozwala na stwierdzenie, ze język rosyjski nadal w tej społeczności jest żywy i używany na co dzień. Powtórkę z lekcji ze szkoły podstawowej robi nam też pani przekazująca klucze do pokoju. Mówi tylko po rosyjsku i idzie sie dogadać…

 

Czytaj Dalej

Rumunia 2017 – dzień 1 – Drewniane kościółki Maramureszu i malowany cmentarz w Săpânța

Rumunia 2017 – dzień 2 – malowane kościoły Bukowiny

Rumunia 2017 – dzień 3 – Suczawa – polskie wsie w Bukowinie – malowane cerkwie

Rumunia 2017 – dzien 4 – kierunek Siedmiogród

Rumunia 2017 – dzien 5 – Braszów, Sinaia, Rasnov

Rumunia 2017 – dzień 6 – z Branu trasą Transfogarską do Sybinu

Rumunia 2017 – dzień 7 – Sybin, Sighișoara, kościoły obronne w Axente Sever, Moșna, Biertan

Rumunia 2017 – dzień 8 – z Sibiu przez Făgăraș, Rupę, Braszów, Harman, Prejmer do Bercy w okolicach Buzau

Rumunia 2017 – dzień 9 – w kierunku Morza Czarnego – błotne wulkany, Braiła, Babadag, Enisala, Jurilovca

Rumunia 2017 – dzień 10 – Histria, Konstanca i dalej w kierunku bułgarskiego słońca czyli Półwysep Kaliakra i Kavarna