+48 609 446 889
irek@bluephoto.pl

POLSKA 4×4 – Mazurska trasa pomiędzy Kruklankami a Węgorzewem

Ireneusz Rek Fotografia

POLSKA 4×4 – Mazurska trasa pomiędzy Kruklankami a Węgorzewem

 

Nasze trasy powoli układają się w jedną, większą całość. Marzy nam się offroadowa pętla wokół Wielkich Jezior i jeszcze dalej. Gotowe odcinki trasy to te poprowadzone pomiędzy Prawym Lasem pod Suwałkami a Szarejkami niedaleko Olecka oraz dalej z Szarejek do Kruklanek. Obecna, stanowi dalszą jej część i biegnie z Kruklanek do Węgorzewa. Czy jest trudna? Nie, to urokliwy szlak poprowadzony szutrowymi drogami gdzie trudności z przejazdem spotkają Was w niesprzyjającej porze roku (deszcze, roztopy). Długość trasy to 90 kilometrów a czas przejazdu około sześciu godzin.

 

 

Okolica którą ponownie odwiedzamy zachwyca pofalowanym, obecnie pobielonym śniegiem krajobrazem i wielością cienkich, szutrowych dróg zaplątanych wśród pól. Zima roku 2023 dała satysfakcje klimatycznym demiurgom wróżącym koniec świata i ocieplenie. Jednak koniec stycznia na Mazurach pozwolił poczuć trochę zimy. Akurat tak, żeby poprawić krajobraz ale nie na tyle by utrudnić podróż. Startujemy z błękitnego domku, który właściciel obdarzył nazwą „Święty Spokój”. Domek na wyposażeniu ma drewno, stalową kozę do grzania i czarno-białą kotkę Merlinkę. Z niego wyruszymy w kierunku Węgorzewa.

 

 

Z głównej ale przecież nie najbardziej jednak ruchliwej drogi przez Jakunówko zjedziemy zaraz za wsią na Żabinkę. Przy jednych z ostatnich przysiółków wsi, przy drodze, jedna z wielu rozmieszczonych po okolicy drewnianych rzeźb. Każda z nich opisuje „Mazurskie Legendy”. Ta w Jakunówku to postać chłopa, który grał na wielkim niczym stół kamieniu z diabłem w karty i wygrał. Nieopodal, parę metrów w górę, na skraju lasu jest i sam kamień o którym mówią że czart ze złości uderzył weń i odcisk swej łapy zostawił.

 

 

Żabinka

Tą wyludniająca się obecnie wieś królewską założono 22 listopada 1713 roku w ramach kolonizacji wschodnich Prus Książęcych. Że życie tu nie było łatwe świadczy fakt iż szkołę, założono tu w 1741 roku na wyraźne żądanie mieszkańców, którzy nie chcieli wysyłać dzieci do szkoły w Jakunówku z obawy przed grasującymi w tej okolicy niedźwiedziami. Tu też, w miejscu gdzie zaczyna się wąski asfalt znajdziemy kolejna rzeźbę z podpisem „Janikowa Droga”. Podobno w okolicy był zwyczaj, że drogę przez lód i jezioro skracać można było dopiero po święcie Trzech Króli. Był wszakże pewien Janko, który doczekać się nie mógł, poszedł wcześniej i z drogi po lodzie już nie wrócił. Cóż, mądrość ludowa nie przewidywała chyba zimy bieżącego roku. Mamy prawie luty a lodu nadal nie ma… Tutaj też spotykają się trasy – obecna i ta wcześniej przygotowana, do Szarejek.

 

 

Możdżany

Niegdyś wieś ta leżała zupełnie gdzie indziej, nad Węgorapą w pobliżu Węgorzewa. Tam bowiem w 1522 roku wielki mistrz Albrecht Hohenzollern założył na prawie magdeburskim 12-łanowy majątek myśliwski, zwany później Możdżanami. W 1617 roku wszystkich mieszkańców przeniesiono w pobliże Puszczy Boreckiej, gdyż „z powodu dużej odległości od boru nie mogli wykonywać swoich powinności”. Tu także znajdziemy drewniane rzeźby „Mazurskich Legend”. „Zimowa Noc Naderki” upamiętniająca historię o chłopie który gadającą kurę znosząca złote jaja znalazł, oraz  „Czarny Pies z Regułówki” o gospodarzu, którego własności pilnował dziwny i groźny pies.

Zaraz za wsią, dawna kaplica rodowa z początku XX wieku do której wiedzie osadzona starymi drzewami droga i resztki cmentarza ewangelickiego. Betonowe obmurówki grobów tylko gdzieniegdzie jeszcze zdobią poniszczone nagrobki.

 

 

Grądy Kruklaneckie – linia kolejowa

Przez Boćwinke i Żywki docieram wreszcie w okolicę Kruklanek. Tuż przy drodze, a potem na skraju  doliny Sapiny resztki rozerwanych bunkrów, to jedne z 60 schronów tzw. Giżyckiego Rejonu Umocnionego.

Na południe od miasta znajdziemy też pozostałości po linii kolejowej powstałej okresie intensywnego rozwoju gospodarczego regionu na przełomie XIX i XX. Pierwsze uszkodzenia mostu nad rzeką Sapiną oraz olbrzymie zniszczenia w infrastrukturze kolejowej dokonało się tu podczas I WŚ. Długotrwałe walki pozycyjne w rejonie Kruklanek i Pozezdrza to spalona i częściowo zburzona większość dworców i urządzeń, nasypy przeryte okopami, wysadzony jeden z filarów mostu (+ dwa przęsła) pod Grądami Kruklaneckimi (na linii Kruklanki-Olecko) oraz most pod Ogonkami. Co ciekawe, most pod Kruklankami wysadzili niemieccy saperzy podczas odwrotu w dniu 20.08.1914 roku, gdy tylko po drugiej stronie pojawił się rosyjski zwiad Kozaków. Po ostatecznym wyparciu Rosjan (w lutym 1915) stopniowo usunięto wszystkie zniszczenia.

Podczas IIWŚ przez Kruklanki ciągnęły na front wschodni (via Olecko, Grodno) dziesiątki eszelonów z zaopatrzeniem i nowymi jednostkami. Do 1944 roku była to bezpieczna linia kolejowa, praktycznie poza zasięgiem polskiej i radzieckiej partyzantki. Po zakończeniu działań wojennych, na jesieni 1945 roku wysadzono most w Grądach Kruklaneckich. Legenda o tym, że dokonała tego miejscowa ludność celem powstrzymania wywozu mienia jest niewiarygodna, bowiem w tym czasie trasa ta była już nieczynna a tory w trakcie rozbiórki.

Kolej do Kruklanek jednak wróciła gdyż okolice te miały coś, czego pilnie potrzebowała zrujnowana Warszawa i uruchamiane śląskie kopalnie. Tym „czymś” były znaczne zasoby surowców budowlanych (drzewo, żwir, piasek, tłuczeń kamienny, wapień łąkowy), fabryka prefabrykatów betonowych, przetwórnia mas bitumicznych oraz cementownia w Pieczonkach. Łatwiej było zapewne naprawić powojenne zniszczenia, niż zbudować taki kompleks od zera. Linia ta, nie remontowana utrzymała się tylko do końcówki lat 80-tych. Na jej torach do samego końca królowały  parowozy niemieckiej,  „wojennej” serii 52, które już jako Ty2 przewoziły towary i ludzi aż do 1987 roku! (za: www.starejuchy.pl)

 

 

Kruklanki

Wieś tą, leżąca w granicach I Rzeczypospolitej jako lenno Korony Polskiej (do 1657 roku), założył w 1545 roku Jan Bębelnik.  Już w 1574 roku wybudowano tu kościół, który obecnie jest cennym zabytkiem architektury wschodniopruskiej z XVI wieku. Do początku XIX wieku większość mieszkańców było Polakami, ale już pod koniec tamtego stulecia stanowili oni już tylko trzecią część mieszkańców.

Na obrzeżach wsi znajdziemy jeszcze współczesną cerkiew greckokatolicka (budowaną w latach 1998-2002) oraz cmentarz z I WŚ na którym spoczywa 20 niemieckich i 54 rosyjskich żołnierzy. W centralnej jego części,  na kamiennym ogrodzeniu pierwotnie stał pomnik z płaskorzeźbą germańskiego rycerza, zdemontowano go jednak po II wojnie światowej.

 

 

Przerwanki

W okolicach tej lokowanej już w 1549 roku wsi znajdujemy niepozorna śluzę na rzece Sapinie przy jej ujściu z jeziora Gołdopiwo. Ta zbudowana w 1910 roku i ciągle użytkowana konstrukcja powstała by powstrzymać odpływ wód z jeziora, które miało pełnić funkcję zbiornika retencyjnego dla Kanału Mazurskiego.

 

 

Stręgielek

Ta niepozorna obecnie wioska niegdyś była wsią królewską, założoną w 1550 roku. Zachowały się tu stare budynki folwarczne, niewielkie domki z ogródkiem tzw. Kochówki, stara kuźnia, budynek po dawnej restauracji, stara mleczarnia oraz domy mieszkalne i gospodarcze z okresu przedwojennego. Znajdziecie tu coś jeszcze, bunkry  i umocnienia z I i II wojny światowej, będące częścią  Giżyckiego Rejonu Umocnionego. Dwa z nich, wysadzone spotykamy jeszcze we wsi. Trzeci, również zniszczony, na wyniesionej skarpie za osadą. Łatwo do niego trafić, prowadzi do niego wyraźna pomimo upływu lat, zygzakowata linia okopów. W pobliżu bunkra zlokalizowany jest również cmentarz ewangelicki, bardzo już z niszczony, jednak z nadal widocznymi zarysami grobów, nagrobkami, kutymi ogrodzeniami.

 

 

Gębałka

To kolejna wieś założona w XVI wieku (1562 rok), której pierwszym sołtysem był polski osadnik, Jan Sikora. Jeszcze w 1939 roku liczyła 139 mieszkańców, dziś połowę tego. Przy drodze kolejna rzeźba przedstawiająca „Mazurskie legendy”. Tym razem jest to historia zła z Gębałki. Czego dokładnie dotyczy – o tym możecie przeczytać na zamieszczonej przy figurze informacji.

 

 

Radziszewo

Wytyczona początkowo trasa okazuje się przebiegać przez sam środek opuszczonego PGR-u. Wielkie stodoły i zapomniane kompostowniki. A w pobliżu bloki z wielkiej płyty zbudowane dla pracowników PRL-owskiej fabryki żywności. To nie zawsze będzie takie. Cofamy się aby objechać osadę bo kiedyś może tu powstać płot przecinający wytyczony szlak.

 

 

Kraina Węgorapy

Dalej na północ od Radziszewa rozciąga się obszar na północ od Krainy Wielkich Jezior Mazurskich określanych jako Kraina Węgorapy. Ma on charakter kotliny o płaskim dnie, okolonej wzgórzami morenowymi, pozbawionej właściwie większych jezior. Obszar ten jest odwadniany przez Węgorapę i jej dopływ Gołdapę, należące do dorzecza Pregoły. Na horyzoncie, patrząc w kierunku Gołdapi zobaczycie wyraźnie rysujące się i ładnie wypiętrzone Pagórki Rogalskie .   My pojedziemy przez Wyniesienie Pawłowskie, o przewyższeniach dochodzących do 161 m n.p.m., a potem przecinającą je doliną Węgorapy, która wbija się w morenę, tworząc głęboki, kręty jar. To właśnie w tej okolicy napotkaliśmy najwięcej dzikiej zwierzyny. Na pofalowanych polach wypatrzyliśmy trzy łosie oraz stada saren. W lesie nad Węgorapą, gdy na chwile zatrzymaliśmy auto, migające miedzy drzewami sylwetki również okazały się dorodnymi łosiami. I nic dziwnego, gęstość zaludnienia tych okolic jest niewielka i brak tu większych miejscowości.

 

 

Dowiaty, Pietrele, Budry

Resztki ceglanych bram pod tymi miejscowościami oznaczają wejścia do dawnych ewangelickich cmentarzy. Bardzo zniszczone. W Dowiatach i Pietrelach nawet widać, że ktoś o to zaczyna dbać, usuwa krzaki. W Budrach niewiele już zostało, zarośnięte, upstrzone  kineskopami starych telewizorów i śmieciami.

 

 

Więcki

Pierwszymi osadnikami przybyłymi w te okolice byli Litwini, zamieszkujący okolice od 1562 roku. W 1616 roku powstał tu majątek szlachecki, który w XIX wieku należał do niemieckiego liberała Hermanna Contaga. Na jego terenie, już w pierwszej połowie XIX wieku powstał klasycystyczny dwór z parkiem, w którym obecnie mieści się szkoła.

 

 

Sobiechy

Tak jak sąsiednie Więcki i ta wieś powstała w 1562 roku a pierwszym jej sołtysem był Maciej z Prażmowa. Jej mieszkańcy świadczyli powinności na rzecz majątku państwowego przy zamku węgorzewskim. W roku 1858 we wsi mieszkały 723 osoby, obecnie niewiele ponad dwustu. Znajdziemy tu jeszcze kilka domów murowanych z początku XX wieku (domy nr 10, 15, 17, 26, 68) oraz zespół budynków szkolnych z okresu międzywojennego.

Jakunowo

Ta niewielka wieś zamieszkiwana obecnie prze około 50 mieszkańców swymi początkami sięga 1438 roku gdy na prawie chełmińskim pozwolono się tu osiedlić braciom Florianowi, Janowi i Mikołajowi Griswaldom. Początkowo nazywało się Daumelack, ale już w następnym stuleciu utrwaliła się nazwa Jakunowo (Jakunowen). W okresie międzywojennym, jak większość tutejszych wiosek zamieszkiwało ja znacznie większa populacja (172 osoby) i posiadała nawet szkołę założoną już w 1737 roku.

Z szutrowego szlaku zjeżdżamy w okolicach wsi Czerwony Dwór, stanowiącej granicę geograficzna Krainy Węgorapy. Za nami 90 kilometrów trasy i sześć godzin jazdy po mazurskich bezdrożach. Świat nad nami zamyka się powoli przysłoną z ciemnego nieba. To dobry czas, żeby zakończyć podróż w pobliskim Węgorzewie. To powiatowe miasto liczące ponad 11 tyś mieszkańców również poza sezonem oferuje miejsca w miłych przybytkach gdzie podadzą coś pożywnego. My wybieramy Karczmę położoną nieopodal dawnego zamku krzyżackiego. Ale na samo miasto popatrzymy innym razem. Czas wracać do domu…

 

TRASA DO POBRANIA

(KLM) (GOOGLE MAPS)

 

 

CZYTAJ TEŻ