+48 609 446 889
irek@bluephoto.pl

Polska 4×4 – Mazurska trasa pomiędzy Szarejkami a Prawym Lasem

Ireneusz Rek Fotografia

Polska 4×4 – Mazurska trasa pomiędzy Szarejkami a Prawym Lasem

Wczesna wiosna na Mazurach. Temperatury mocno dodatnie choć tu i ówdzie pobłyskują białe plamy przemarzniętego śniegu. Nasza przygoda tym razem rozpięta jest w okolicach Gołdapi i kończy się już bardzo blisko Suwalszczyzny. Przed nami niespełna 100 km głownie szutrowych tras.

 

 

SZAREJKI

Dlaczego akurat tutaj zaczynamy? Głownie ze względu na klimatyczne domki „Szarejkowe Wzgórza” pobudowane na łagodnych zboczach tutejszych pagórków. Zimny, wiosenny wieczór spędzony przy gorącym piecyku ogrzewanym drewnem z prywatnym widokiem na pożółkłe jeszcze, pofalowane krajobrazy…

Pobliska wioska nie jest duża, parę lat temu mieszkało tu mniej niż sto osób, choć w przede dniu wybuchu II WS, mieszkańców był trzykrotnie więcej. Jej historia rozpoczyna się w 1566 roku gdy starosta Wawrzyniec von Halle sprzedał Wawrzyńcowi Rulentzowi z Szarejek cztery łany boru w zamian za zobowiązanie założenia wsi czynszowej na prawie magdeburskim. Dziś znajdziemy tu kościół katolicki (wcześniej świątynia ewangelicka), wzniesiony w latach 1718-1719z ołtarzem wykonanym przez rzeźbiarza Fryderyka Pfefferaz Królewca z 1720 oraz pozostałości cmentarza.

 

 

REZERWAT PRZYRODY „CISOWY JAR”

Tuż za wsią pierwsza przeszkoda, lokalna droga z zawalonym drzewem. Próbujemy z niepowodzeniem innej trasy ale wiosna i samodzielny wyjazd autem bez wyciągarki nie sprzyjają offroadowym próbom. Wracamy do drzewa, da się objechać, dalsza trasa bardzo przyjemna z widokiem na zamarznięte, wodne rozlewiska i bezmiar pól.

 

 

W Guzach przeskakujemy asfalt i kierujemy się na znaki prowadzące do rezerwatu. Na skraju lasu konsternacja, czy ta droga jest publiczna? Brak oznaczeń zakazu wjazdu o niczym nie świadczy, zostawiamy wiec auto i już pieszo dotrzemy do dużych tablic informacyjnych. Rezerwat „Cisowy Jar to największe i najbogatsze  skupisko cisa w pólnocno-wschodniej Polsce. Po raz pierwszy teren ten został objęty ochroną już w roku 1937 przez administrację niemiecką. Tutejszy wąwóz jest największym i najdłuższym jaki znajdziecie na terenie Wzgórz Szeskich. Jego długość to 900 m, a głębokość dochodzi do 20 m, natomiast szerokość mierzona między krawędziami sięga do 100 m. W przewodnikach znajdziecie tez informacje iż jego ściany są bardzo strome, dnem zaś płynie strumień zasilany źródłami znajdującymi się w wielu miejscach u podnóży zbocza. Czy można zobaczyć jar osobiście? Nie, od 1959r jest to rezerwat przyrody chroniony prawem, a jak stanowi art. 15 ust. 15 ustawy w takich miejscach zabrania się ruchu pieszego, rowerowego, narciarskiego i jazdy konnej wierzchem, z wyjątkiem szlaków i tras narciarskich wyznaczonych przez regionalnego dyrektora ochrony środowiska. A „Cisowy Jar” wyznaczonych szlaków nie ma. Pozostaje tylko wzrokowa analiza informacji na podniszczonej tablicy informacyjnej…

 

 

GÓRNE

Wracamy i częściowo asfaltem choć w przewadze jednak szutrowym szlakiem przez wsie Chechły, Dorsze, Pogorzel i Babki docieramy do ciekawej miejscowości jaka jest wieś Górne. Powstała ona w ramach kolonizacji północno–wschodnich terenów Prus Książęcych w drugiej połowie XVIw.

Co tu znajdziemy? Pierwsze co zobaczymy ze szlaku to strzeliste, ceglane ruiny będące pozostałościami kościoła ewangelickiego z początku XVII wieku, przebudowanego w 1840 roku. Całość już w tragicznym stanie, jednak nadal efektownie wbija się w niebo. Za budynkiem znajdujemy jeszcze resztki płyt nagrobnych z datami sięgającymi XIXw.  Odrobinę dalej czerwone ściany dworca kolejowego, z zarośniętym torowiskiem i resztkami peronu. Ciekawi mogą poszukać jeszcze pozostałości drugiego cmentarza ewangelickiego z pierwszej połowy XIX w. oraz budynków szkolnych z początku XX w. Wieś swoje największy rozwój odnotowała w połowie XIXw. Mieszkało tu wówczas 1066 osób. Z biegiem czasu jednak jej mieszkańców ubywało co przed II WŚ zostało powstrzymane dzięki umieszczeniu jej na linii kolejowej Gołdap – Olecko. Obecnie mieszka tu jednak niewiele ponad 100 os.

 

 

POZOSTAŁOŚCI TRASY KOLEJOWEJ GOŁDAP-ŻYTKIEJMY-GĄBIN

Połączenie kolejowe którego pozostałości będą przewijać się od tego momentu na naszej trasie  powstało w latach 1907 – 1927. Gołdap, który miał już połączenie kolejowe z Oleckiem z skomunikowano z Żytkiejmami a dalej Gusiewiem na północy, leżącym obecnie po rosyjskiej stronie. Była to część strategicznej dla Prus Wschodnich magistrali kolejowej z Chojnic, która dochodziła aż na obecną Litwę do Kalwarii i Olity.

Linia kolejowa ma bardzo ciekawą konstrukcję, bowiem po IWŚ wojskowi planiści stwierdzili, że kolejowe wiadukty i mosty nie są już tak bezpieczne w czasie działań wojennych. Powstał projekt budowy trudniejszych do zniszczenia przez saperów i dalekosiężną artylerię oraz coraz groźniejsze lotnictwo tzw. mostów podwojonych (Doppelbrücke). Układano linię jednotorową, ale w wielu miejscach przygotowano konstrukcje pod dwie nitki torów. Mosty i wiadukty podwojone przygotowano na wypadek zniszczenia jednego z nich. Wówczas na istniejącym nasypie ułożono by drugi tor i wykorzystano istniejącą przeprawę. Jak widać obecnie, wiele nasypów ziemnych nie została jednak ukończona. Wynikało to z wolnego tępa robót spowodowanego trudnym transportem surowców w niesprzyjającym terenie oraz narastającymi trudnościami ekonomicznymi.

Według rozkładu jazdy z 1938 roku na linii Gołdap – Żytkiejmy – Gąbin kursowały trzy pary pociągów osobowych na dobę, w soboty i niedziele uruchamiano dodatkową parę. Ruch osobowy w latach 1927- 1933 nie był wielki na obszarze o jednej z najniższych na Mazurach gęstości zaludnienia. Po 1933 roku uległ jeszcze zmniejszeniu, kiedy to na polecenie wielkiego łowczego III Rzeszy Hermana Göeringa, cała Puszcza Romincka została otoczona płotem, stając się terenem zastrzeżonym dla poufnych spotkań przywódców niemieckich. Obecnie ALP nie dopuszcza ruchu samochodowego na tych terenach.

RAKÓWKO

Po przejechaniu mostu na rzece Jarka, docieramy do Rakówka. Tutaj po raz pierwszy spotykamy pozostałości opisanej wyżej linii kolejowej. Lokalna trasa prowadzi wzdłuż nasypu kolejowego. Niestety wytyczono po niej ścieżkę rowerową wiec kawałek musimy ominąć by wrócić w okolicach tunelu w nasypie kolejowym. Miejscowi nienawidzą jednak tego rozwiązania i permanentnie odwracają znaki informujące o drodze dla rowerów. Przejeżdżając we wspomnianym  tunelu zauważyć można wyraźnie, że jego konstrukcja składa się z dwóch osobnych części. W połowie strop jest ceglany a połowie wylany z betonu.

 

 

MOST W BOTKUNACH

Mapa jaka posiadamy wskazuje, że nasypem kolejowym wiedzie publiczna droga przez zabytkowe mosty. Da się dojechać właściwie do samej przeprawy, jednak lokalne władze w obawie o bezpieczeństwo przekopały wał przed mostami. Nie oznacza to, że konstrukcje są zamknięte, ruch pieszy możliwy jest na obu przeprawach. Na miejscu znajdziemy bardzo efektowne estakady podwójnego mostu nad rzeką Jarka.

 

 

GALWIECIE

Kwerenda okolicznych atrakcji daje efekt w postaci wyszukania ścieżki przyrodniczej Rechot” . Podobno jest to jedna z najczęściej odwiedzanych ścieżek przyrodniczych Parku Krajobrazowego Puszczy Rominckiej. Biegnie po kładce brzegiem malowniczego jeziora Ostrówek, skąd wiosną i wczesnym latem można obserwować płazie gody. Powstała w 2002r konstrukcja liczy 182m, niestety nie jest już w najlepszym stanie. Na jej końcu powinna znajdować się też wieża widokowa, pozostały po niej tylko fundamenty. Marcowa wycieczka po lekko zmurszałym pomoście jest mimo wszystko pouczająca dzięki licznym tablicom informacyjnym. Ze względu na zbyt wczesna porę roku płazów ani ich rechotu nie stwierdziliśmy.

 

 

Sama wieś, której historia zaczyna się jak większości okolicznych miejscowości w połowie XVIw, jest dość ciekawa. Niegdyś zamieszkiwała ją ludność pochodzenia litewskiego, także jej nazwa ma litewskie korzenie. Znajdziemy tu żółtą bryła dworu z połowy XIXw. ale bliższy kontakt z budynkiem pozwala na stwierdzenie faktu że został tylko powierzchownie odremontowany. W niektórych oknach nadal brakuje szyb i ogólny jego stan jest nie najlepszy. W okolicy przejeżdżamy przez duży teren opuszczonego gospodarstwa rolnego ze zrujnowanymi oborami i innymi budynkami.

 

 

CZARNOWO WIELKIE

Lokalnymi drogami szutrowymi dotrzeć można do niewielkiej osady ulokowanej niecały kilometr od rosyjskiej granicy. Ciekawostką jaka zastaniemy na miejscu jest ścieżka przyrodnicza przedstawiająca ochronę owadów gniazdujących w glinie. Zbudowano tu słupy, które powinny zastąpić nie istniejące już w okolicy domy w których tynkach mogłyby się rozmnażać.

 

 

Dalsza trasa już za wsią to widok na rozległe tereny rezerwatu „Mechacz Wielki”. Utworzony w 1974 roku obszar ochronny ma za zadanie zachowanie rozległego kompleksu torfowiskowego z licznymi i rzadkimi gatunkami roślin. Zajmuje powierzchnię 146,72 ha.

Za rezerwatem mapa sugeruje możliwość przejazdu dalej w głąb Puszczy Romnickiej, jednak znak zakazu ruchu ustawiony przy szerokiej, szutrowej trasie skutecznie wyprowadza nas z błędu. Wracamy wiec przez wioskę Gawiecie w okolice jeziora Czarne. Na jego końcu znajdziemy wieś o tej samej nazwie, wzmiankowana po raz pierwszy już w 1495 roku. Przewodniki podają, że na północno-zachodnim skraju wsi znaleźć można dawny cmentarz ewangelicki z połowy XIX wieku, z kwaterą wojenną z okresu I wojny światowej, w której pochowanych jest pięciu żołnierzy armii rosyjskiej. Tego nie udało nam się odnaleźć, jednak miejscowość ma inne zalety, np. plażę miejska z publiczna altana i WC.

 

 

ROGAJNY

Przy trasie powiatowej nr 651 zlokalizowany jest tu dwór z przełomu XIX i XX wieku oraz park dworski wraz z przyległą zabudową gospodarczą i mieszkalną. Jest on obecnie podzielony na mieszkania i tak też użytkowany. W latach 20-tych XXw, podobno należał do rodziny Knorr. Dalej trasa wiedzie przez… bramę dawnego pałacu i szutrową drogą kieruje się na północ mijając zaniedbane i zniszczone dawne budynki gospodarcze oraz tunel w nasypie linii kolejowej.

 

 

PUSZCZA ROMINCKA

Tak dotrzemy do wsi Boczki, która niestety jest końcem podróży przez Park Krajobrazowy Puszczy Rominckiej. Las zarządzany przez ALP nie posiada żadnych samochodowych tras turystycznych a szkoda… Obszar ten był w XIX i początkach XX wieku ulubionym terenem łowieckim cesarza niemieckiego Wilhelma II, który pozostawił wiele pamiątek swoich myśliwskich wyczynów w postaci głazów z inskrypcjami. W Boczkach znajdziemy dużą tablicę informacyjna z ich ulokowaniem oraz mapą dróg którymi można się do nich dostać. Na wjeździe do lasu NIE MA zakazu wjazdu ale kontakt z Nadleśnictwem Gołdap rozwiewa wątpliwości – wszystko są to drogi leśne nie udostępnione do ruchu publicznego.

Tą sama drogą przez Budwiecie trzeba wrócić do Rogajn by asfaltową trasą przez Dubeninki spróbować dotrzeć do wsi Bludzie Wielkie gdzie spodziewamy się znaleźć pozostałości młyna wodnego.

 

 

WIADUKTY KOLEJOWE w KIEPOJCIACH i STAŃCZYKACH

Nie istniejąca już trasa kolejowa Gołdap – Żytkiejmy – Gąbin w miejscowości Kiepojcie pozostawiła kolejne efektowne ślady w postaci monumentalnych łuków wiaduktów kolejowych. Do obu dojedziemy szutrową drogą. Pierwszy na trasie jest podwójny, równie efektowny jak te które, które wcześniej widzieliśmy w Botkunach i potem odwiedzimy w Stańczykach. Co ciekawe nasypy ziemne prowadzą tylko do jednego z nich.

 

 

Kolejny wiadukt w tej miejscowości jest już mniejszy i tylko pojedynczy.

 

 

W porównaniu do wcześniej widzianych konstrukcji kolejowych zupełnie inaczej prezentuje się obiekt w Stańczykach. Przede wszystkim ze względu na ich wielka popularność są one w najlepszym stanie, wyremontowane i ze zrekonstruowanymi barierami ochronnymi dla pieszych. Ich wysokość sięga 36,5 m, długość 190 m, a szerokość każdego z nich 5,7 m. co czyni z nich najwyższy tego typu obiekt w Polsce. Obecnie mosty to własność prywatna i są udostępnione dla zwiedzających po wykupieniu biletów (8 zł – dorośli, 4 zł – dzieci). Na miejscu zawsze jest spory tłok, również poza sezonem.

 

 

GOLUBIE

O tej miejscowości mówi się że jest to „wieś której nie ma”. Mieszkańcy Gollubien (od 1938r Unterfelde) mieli to nieszczęście że to ich wioska była pierwszą, niemiecką osadą jaką w 1944 roku opanowali żołnierze Armii Czerwonej. Chęć zemsty na faszystach była wśród sowietów tak wielka, że miejscowość została zrabowana i zniszczona, zaś mieszkańcy którzy nie uciekli do pobliskiej Puszczy Romnickiej  gwałceni, bici i mordowani. Ci, którzy wrócili z ukrycia w lasach i próbowali ułożyć sobie życie na ziemi przodków, na początku lat siedemdziesiątych zostali przymuszeni do emigracji. Dziś o tym, że była tu miejscowość, która widniała na mapach jeszcze w latach 80-tych świadczy tylko zniszczony obelisk pierwotnie upamiętniający mieszkańców poległych podczas I WŚ oraz zapomniany cmentarz na którym mchem porastają betonowe obmurówki grobowców.

 

 

PRAWY LAS

To już ostatni punkt jaki zaplanowaliśmy na trasie. Miejscowość jaka stanowi finał naszej podróży nie jest może bardzo imponująca (tworzą ja rozrzucone po okolicy gospodarstwa) jednak znaleźć tu można ciekawe historycznie miejsca. Najbardziej efektowny jest oczywiście zachowany bunkier z okresu II WŚ ulokowany obok jednego z gospodarstw. Obecnie właściciel terenu ogrodził go drutem pod prądem i nie bardzo chętnie widzi na swoim terenie zwiedzających. Jeśli jeszcze macie czas i chęci do poszukiwania ciekawostek to w pobliżu znajdziecie wysadzony schron z tego samego okresu oraz duży głaz narzutowy z wyrzeźbionymi symbolami w kształcie przypominającym niemiecki krzyż żelazny. Na temat okoliczności powstania tego pomnika istnieją różne teorie. W wikipedii podane są dwie wersje: jedna że jest to nagrobek generała Luftwaffe, którego samolot został zestrzelony, druga – iż jest to pomnik ku czci oficera nadzorującego budowę bunkrów, który zginął w wypadku samochodowym.

 

 

TRASA DO POBRANIA

 

CZYTAJ TEŻ