Kamienica Leona Doleya – perła w ruinie

Majowe przedpołudnie spędzam w SWPS-ie na Chodakowskiej. Się już zbieram, auto zaparkowane na dzikim miejscu postojowym naprzeciwko uczelni zabierze mnie zaraz do codziennych, innych spraw gdy rzutem oka dostrzegam ten budynek. Wielokrotnie mijany, zawsze z intrygował. Już niewiele w okolicy zostało z dawnej chwały przedwojennej Warszawy a ta kamienica zlokalizowana przy Chodakowskiej 22 szarością pustaków wypełniających puste okna pyta DLACZEGO?

 chodakowska_20_____IMG_9209

 

To będzie dziś. Z pośpiechu codzienności chcę wyrwać tych kilka chwil by znaleźć odpowiedź jaka przyczyna sprawiła, że nikt tak ładnej budowli nie  dał szansy. Dostać się na teren łatwo, furtka otwarta. Zielone grządki warzyw kładą kłam słowom miejscowego poszukiwacza szczęścia w śmietnikach że nikt tu nie mieszka. Brama na dziedziniec wewnętrzny nie reaguje na przyciskanie dzwonka. Zamknięte. Potem pojawia się szczupły, młody chłopak w okularach, z plikiem papierów w ręku i pyta ciekawie co interesuje mnie za tą bramą. Wszytko… Dlaczego tak to wygląda i jak to wygląda za ta bramą, kto mieszka w budynku który na banerze umieszczonym wysoko nosi dumną nazwę „zamek”, co się z tym będzie działo.

Chwila wahania i już jestem za. Osoba która spotykam to potomek dawnych właścicieli, odzyskał jakiś czas temu budynek i pracowicie i małymi krokami przywraca go do życia. Fundusze niewielkie wiec prace nie wyglądają efektownie. Nie ma czym się chwalić… Potem spada deszcz. Ulewa jest konkretna więc nie moge sobie pójść. Ulewa jest tak duża, że pan Aleksander biegnie żeby sprawdzić jakość niedawnych poprawek na dachu a ja korzystając z okazji, biegnę za nim… I warto było. Wnętrze, choć ząb czasu pracowicie poniszczył co mógł wygląda jak galeria sztuki. Bo tu przychodzą znajomi P. Andrzeja i zostawiają co kto z własnej pracy może… A widok z „baszty” fantastyczny. Gdzieś tam majaczy w oddali nawet PKiN…

Zobaczcie jak to wygląda, poczytajcie jakie były koleje losu budynku.

W skrócie Kamienica powstała w 1914 roku z projektu prawdopodobnie Czesława Przybylskiego. Pierwsi jej właściciele to Antonia i Leon Doleyowie. Kamienica przetrwała II wojnę światową w dobrym stanie. Jak wynika z dokumentów Biura Odbudowy Stolicy, budynek został opisany jako „uszkodzony w niewielkim stopniu” i zawnioskowano, że nadaje się do remontu.  W dniu 5 lipca 1967 roku, decyzją Prezydium Rady Narodowej nieruchomość została przejęta przez Skarb Państwa na mocy dekretu o własności i użytkowaniu gruntów na obszarze miasta stołecznego Warszawy z 26 października 1945 roku, zwanego dekretem Bieruta. Nie uzasadniono w decyzji powodu odebrania własności. Zarząd państwowy, charakteryzujący się brakiem remontów i bylejakością zarządzania spowodował, że kamienica została doprowadzona przez te instytucje do ruiny. Wobec pogarszającego się stanu obiektu w styczniu 2005 roku zarząd dzielnicy Praga Południe podjął decyzję o wykwaterowaniu lokatorów.  Opuszczony budynek bardzo szybko popadł w stan skrajnej ruiny. Skradzione zostały metalowe barierki, drzwi, instalacja elektryczna. W 2006 roku stowarzyszenie Creo podjęło próby uratowania zabytkowej kamienicy, czego zwieńczeniem było wpisanie budynku do rejestru zabytków w dniu 1 sierpnia 2006 roku. Stowarzyszenie doprowadziło także do tego, że obiekt został wpisany do programu rewitalizacji dzielnicy Praga Południe na lata 2005-2013, co mogłoby umożliwić jego renowację. Potem były jeszcze długie przepychanki i uniki miasta żeby się nie wywiązać z obiecanego remontu i przymusić do tego właścicieli którzy przejeli budynek od miasta w tak katastrofalnym stanie a przecież odebrano go ich przodkom po wojnie z opisem „uszkodzony w niewielkim stopniu”.

Po szczegóły zapraszam na stronę  warszawa.vika.com (link).

 

Ireneusz Rek